Hi-tech okiem eksperta cz. 1
Hi-tech okiem eksperta cz.1

LNE we współpracy z dr. n. med. Jackiem Szwedo rozpoczyna cykl artykułów o nowoczesnych technologiach, którego celem jest przybliżenie najnowszych i najpopularniejszych rozwiązań hi-tech – wyjaśnienie zasad ich działania, weryfikacja efektów zabiegów, a także podzielenie się praktycznym doświadczeniem z pracy na konkretnych urządzeniach.

Podczas listopadowego Kongresu LNE miałem przyjemność wygłosić wraz z dr Magdaleną Rogóż wykład o najbardziej zaawansowanych technologiach wykorzystywanych w gabinetach kosmetycznych.
Przygotowując swoją część prezentacji, starałem się spojrzeć na rynek urządzeń z perspektywy kosmetyczki, która wprawdzie jest fachowcem w swojej dziedzinie, jednak niekoniecznie musi się znać na niuansach technicznych każdego aparatu. Czym takie osoby powinny kierować się, poszukując nowoczesnych urządzeń? Jest się nad czym zastanawiać. 
Okazuje się, że ceny urządzeń wykorzystujących taką samą technologię mogą wahać się od kilku do kilkuset tysięcy złotych. Czy zatem, zaciskając zęby, inwestować w te droższe, czy wystarczy kupić tańszy sprzęt, narażając się na utratę wiarygodności u niektórych klientek? A może najlepiej wybrać urządzenie ze średniej półki cenowej, ale jeśli tak, to które?
Oczywiście najlepiej sprawdzić samemu. Jednak nie każdy gabinet może liczyć na wypożyczenie kilku urządzeń i przetestowanie ich na własnych klientach. Ponadto nawet ci szczęśliwcy nie mają sytuacji zbyt komfortowej. Po pierwsze, żeby wiarygodnie ocenić skuteczność sprzętu, trzeba mieć odpowiednio dużą grupę badanych (eksperymentalną) i porównać ją z grupą kontrolną. Po drugie, trzeba mieć aparaturę pomagającą w obiektywnej ocenie efektów. 
Każdy może oczywiście powiedzieć, że efekty będzie widać lub nie i że klienci sami to ocenią. Jednak opiniujący są zawsze narażeni na działanie efektów placebo i nocebo. Są to dwa przeciwstawne zjawiska, polegające na zawyżaniu oceny skutków działań lub jej zaniżaniu z powodu pozytywnego (placebo) lub negatywnego (nocebo) nastawienia do terapii.
Słyszałem jakiś czas temu historię, że pewien wpływowy kupujący zażyczył sobie, aby dwóch przedstawicieli różnych firm wykonało proponowane przez siebie zabiegi u jednej klientki. Jeden po jednej stronie ciała, a drugi po drugiej. Nie zalecałbym jednak takiego sposobu – ze względów etycznych i praktycznych, bo aparatów jest znacznie więcej niż dwa, a klienci mają tylko dwie strony ciała.
Fora internetowe również trudno uznawać za wiarygodne źródło oceny. Każdy może umieścić tam dowolny wpis bez weryfikacji – nie dowiemy się, czy to prawda czy fałsz.
Optymalnie byłoby bazować na badaniach naukowych publikowanych w recenzowanych czasopismach, gdzie fachowcy z danej dziedziny sprawdzają rzetelność informacji. Jednakże takich badań jest niezwykle mało i dotyczą one niewielkiej grupy urządzeń. Z reguły takie urządzenia są niezwykle kosztowne, szczególnie jeżeli posiadają certyfikat FDA.

Testy branżowe
Uważam, że niewiele lepiej sytuacja przedstawia się od strony dystrybutorów i producentów. Ich potencjalni klienci z gabinetów kosmetycznych często są tak zagubieni, że rezygnują z zakupu. Nie chcą ryzykować znacznego wydatku i zakupu sprzętu „w ciemno”.
Bywa, że kosmetyczki zwracały się do mnie, prosząc o podpowiedź, czy dane urządzenie „będzie działać”. Jednak procesy fizjologiczne i patofizjologiczne stojące u podstaw korekcji wyglądu są bardzo skomplikowane. Zatem wystarczają czasem drobne, wydawałoby się nieistotne różnice w procedurze zabiegowej lub budowie głowicy, by zmienić skuteczność terapii. Z tego względu nawet bardzo podobne urządzenia – różniące się tylko i aż detalami –  mogą mieć zupełnie różną przydatność i każde z nich należy sprawdzić eksperymentalnie.
Branża kosmetyczna jest chyba jedyną, która takich testów nie wprowadziła na szeroką skalę. Kupując urządzenia AGD, fotograficzne, komputerowe motoryzacyjne, telekomunikacyjne itp., mamy do dyspozycji całą masę mniej lub bardziej wiarygodnych testów i porównań sprzętów różnych marek. Dostępne są one w sieci lub w czasopismach branżowych. Takie testy często bardzo ułatwiają podjęcie decyzji, jaki sprzęt będzie optymalny dla danego użytkownika. 
Oczywiście nie jest też tak, że jedno urządzenie jest najlepsze dla każdego typu gabinetu kosmetycznego.
Inny rodzaj urządzeń będzie przydatny dla dużych centrów kosmetycznych czy spa, a inny dla mniejszych gabinetów.

Idea cyklu
Pod wpływem tych przemyśleń podczas wykładu zaproponowałem, aby zacząć testować urządzenia poprawiające urodę. Redakcja LNE pozytywnie zareagowała na mój pomysł, więc zaczynamy go realizować. Jako że takie sprawdzanie urządzeń jest precedensem na rynku kosmetycznym, a LNE nie jest pismem stricte naukowym, nie zdecydowaliśmy się też na stricte naukowe potraktowanie tematu (na razie). Reżim naukowy według tzw. „dobrej praktyki klinicznej” i opracowania statystyczne mogą nie być atrakcyjne dla czytelników.
Zamiast tego skupimy się na praktycznym wymiarze pracy ze sprzętem. Każdy przygotowywany przeze mnie artykuł będzie składał się z trzech części. W pierwszej opiszę, jak działa bodziec, który wykorzystuje urządzenie. Podam proste opracowanie opublikowanych badań naukowych z jego udziałem (jeżeli są dostępne). W drugiej części producent lub dystrybutor będzie miał miejsce na opisanie swojego urządzenia. Na końcową część składały się będą nasze doświadczenia związane z testowaniem urządzenia. 
Planujemy do każdego testu zaprosić trzy osoby niezwiązane z branżą kosmetyczną. Będziemy oceniali, czy udało się nam osiągnąć efekty obiecywane przez producentów. Sposoby oceniania będą dobierane tak, aby uniknąć opisywanych efektów placebo i nocebo. Poprosimy klientki, by również one podzieliły się opiniami o terapii. Postaramy się, by testom towarzyszyła też obszerna dokumentacja fotograficzna efektów przed i po terapii.
Na koniec – w podsumowaniu – postaramy się podpowiedzieć, czy i jak można uzyskać lepsze efekty, korzystając z różnych wariantów terapii.
Wierzę głęboko, że takie branżowe testy mogą być bardzo pomocne w racjonalnym doborze wyposażenia gabinetów kosmetycznych, pomimo że grupy badanych będą niewystarczające statystycznie. Od czegoś musimy jednak zacząć i jeśli tylko nasz wspólny pomysł się sprawdzi, to będziemy go rozwijali w następnych latach. Proszę zatem czytelników LNE o poddawanie pomysłów na testy, a dystrybutorów o zgłaszanie gotowości do współpracy.
Na zakończenie czuję się w obowiązku poinformować, że nie jestem związany z żadną firmą dystrybuującą czy produkującą sprzęt kosmetyczny. Nie czerpię i nie zamierzam czerpać żadnych dochodów z obrotu powyższym sprzętem. Moja rola jako autora cyklu „Hi-tech okiem eksperta” będzie polegała na przeprowadzaniu testów i pisaniu artykułów – niezależnie od tego, jakie uzyskamy wyniki. Mam nadzieję, że nasz cykl spotka się z zainteresowaniem branży beauty!

 

Nowy cykl w LNE: 
HI-TECH okiem praktyka plan tematyczny:

  • LNE 124 maj/czerwiec: Kriolipoliza
  • LNE 125 lipiec/sierpień: Technologie łączone w aparturze kosmetycznej
  • LNE 126 wrzesień/październik: Radiofrekwencja mikroigłowa
  • LNE 127 listopad/grudzień: Hi-Fu (lifting twarzy)
  • LNE 128 styczeń/luty: Hi-Fu (wyszczuplanie)

 

Zamów prenumeratę LNE
100% profesjonalnej wiedzy!