Rozsądek i doświadczenie

Czy w dobie Internetu możemy jeszcze zachować nie tylko najwyższy profesjonalizm, ale i intymność w takiej dziedzinie jak chirurgia plastyczna? Okazuje się, że tak – potwierdza to długoletnie i imponujące doświadczenie zawodowe dr. n. med. Ireneusza Łątkowskiego, kierownika największego w Polsce i uznanego w świecie Oddziału Chirurgii Plastycznej w Polanicy-Zdroju, gościa 38. Kongresu LNE.

LNE: Panie doktorze, mieliśmy wielką przyjemność rozpocząć współpracę z panem niemal 20 lat temu, kiedy organizowaliśmy dla kosmetologów pierwsze w Polsce Otwarte Forum Szkoleniowe z Chirurgii Plastycznej, Medycyny Estetycznej i Dermatologii. Co zmieniło się przez ten czas w chirurgii plastycznej?
Ireneusz Łątkowski:
W chirurgii plastycznej zmieniło się przede wszystkim to, że stała się bardzo modna i medialna. W samych technikach operacyjnych zmieniło się tak naprawdę niewiele. Największy rozwój, rozkwit chirurgii plastycznej, nastąpił w latach 80. i 90. ubiegłego stulecia. W tej chwili tak naprawdę czerpiemy z osiągnięć tamtych lat. Później nie pojawiły się jakieś przełomowe metody, które zrewolucjonizowałyby chirurgię plastyczną. Tak modne ostatnio przeszczepy tłuszczu, techniki operacji piersi, nosów, powiek są znane od dawna. Znaczący wzrost liczby lekarzy przeprowadzających takie operacje, a także medialne nagłośnienie mogą dawać mylne wrażenie, że mamy do czynienia z nowościami. Na pewno na przestrzeni ostatnich 20 lat zwraca się coraz większą uwagę na szeroko pojęte bezpieczeństwo operacji. Odchodzi się od bardzo inwazyjnych technik operacyjnych, takich jak np. podokostnowy lifting twarzy czy klasyczny lifting czoła. Wróciły do łask sprawdzone klasyczne operacje, np. lifting twarzy uzupełniony ewentualnym modelowaniem z użyciem tkanki tłuszczowej. Nadal jednak niezmiennie najważniejsze przy operacjach, bez względu na wybraną technikę, jest doświadczenie i rozsądek lekarza.

Jest pan nadal ściśle związany z jednym z najbardziej uznanych w Polsce ośrodków chirurgii plastycznej w Polanicy Zdroju, obecnie kieruje pan całym oddziałem chirurgii plastycznej…
Całą swoją karierę zawodową związałem ze szpitalem w Polanicy-Zdroju. Przeszedłem w ciągu 25 lat pracy na Oddziale i w Klinice Chirurgii Plastycznej wszystkie etapy, od przysłowiowego majtka pokładowego do stopnia kapitana. Przyjeżdżałem do polanickiego ośrodka już jako student, później pracowałem jako młodszy, z czasem jako starszy asystent, potem adiunkt, a ponad rok temu objąłem kierownictwo oddziału. Miałem ogromne szczęście, że początek mojej drogi zawodowej przypadł na tzw. złote lata polskiej chirurgii plastycznej. Moim kierownikiem specjalizacji, dyrektorem i ordynatorem w jednej osobie był prof. Kazimierz Kobus, którego sława sięgała daleko poza granice Polski. Dzięki niemu mogłem przyswoić sobie umiejętności operacyjne z zakresu leczenia wad wrodzonych, chirurgii czaszkowo-twarzowej i mikrochirurgii. Swoją wiedzę uzupełniałem stażami i szkoleniami w ośrodkach w Atlancie, Wiedniu, Bonn, Nicei, Sztokholmie, Madrycie, Pradze, Hadze i w wielu innych placówkach. Teraz zdaję sobie sprawę, jak dużo to dało mnie i moim pacjentom, także w prowadzonej od ponad 20 lat prywatnej praktyce. Według mnie doświadczenie zawodowe, ogromny wachlarz operacji jakie przeprowadzamy w Polanicy jest nie do przecenienia przy wykonywaniu operacji z zakresu chirurgii estetycznej.

Z pewnością wyzwania, jakie stawia zarządzanie oddziałem, odbiegają od tych, gdy trzyma pan w ręku skalpel. Tymczasem udaje się panu godzić znakomicie jedno i drugie, jak pan to robi?
Od połowy ubiegłego wieku Polanica była i niezmiennie jest największą jednostką chirurgii plastycznej w Polsce. Przez wielu uznawana jest również za najlepszy ośrodek w tej dziedzinie medycyny. Kierowanie oddziałem w takim miejscu to przede wszystkim zaszczyt i ogromna satysfakcja. Wiąże się to również z ogromną odpowiedzialnością. Mam niestety pewną wadę (śmiech). Nie umiem inaczej podchodzić do pracy w swojej prywatnej placówce, a inaczej w szpitalu. W obydwu tych miejscach staram się, aby wszystko działało jak najlepiej i to na każdym odcinku pracy. Przy takim podejściu, przez lata wielu chirurgów, wraz z personelem pomocniczym, stworzyło markę Polanicy. Każdy element codziennej pracy, począwszy od prawidłowo wykonanych operacji, przez starannie prowadzoną dokumentację, skończywszy na dbaniu o czystość oddziału daje dobry końcowy efekt. Nie można dbać o takie sprawy w prywatnej praktyce, a zaniedbywać je w szpitalu. 

Jaki jest obecny potencjał Oddziału?
Na Oddziale Chirurgii Plastycznej w Polanicy-Zdroju wykonujemy pełen zakres operacji z zakresu leczenia wad wrodzonych, zniekształceń pourazowych, operujemy nowotwory, przeprowadzamy rekonstrukcje zniekształceń ponowotworowych. Przedział wiekowy leczonych waha się od kilkumiesięcznych dzieci do pacjentów w bardzo podeszłym wieku. Nasz zespół tworzy 7 specjalistów chirurgii plastycznej. Jedenastu młodych lekarzy jest w trakcie szkolenia, zatrudniamy chirurgów szczękowych, którzy wykonują pełen zakres operacji w swojej specjalności. Od ponad roku członkiem naszego zespołu jest prof. Adam Maciejewski, który kieruje operacjami z wykorzystaniem technik mikrochirurgicznych. Po kilku latach ponownie zasilił nasz zespół profesor Kazimierz Kobus, którego pomocy i doświadczenia nie sposób przecenić. Poszerzyliśmy działalność przyszpitalnej poradni ortodontycznej, mamy poradnię logopedyczną, która specjalizuje się w rehabilitacji pacjentów rozszczepowych. Ci ostatni są naszym oczkiem w głowie, staramy się, aby proces ich leczenia był na jak najwyższym poziomie. W tym celu wydaliśmy ostatnio komplet materiałów informacyjno-dydaktycznych, które mają to leczenie pacjentom przybliżyć i ułatwić cały proces terapii. Korzystając z okazji, pragnę bardzo wyraźnie podkreślić, że leczenie pacjentów urodzonych z wadami rozszczepowymi twarzoczaszki jest w Polsce na każdym etapie leczenia bezpłatne, w całości refundowane przez NFZ. Nowa jednostka lecznicza – Specjalistyczne Centrum Medyczne im. św. Jana Pawła II, w której ramach działa obecnie polanicka chirurgia plastyczna, wyposażona jest w najnowocześniejszy sprzęt diagnostyczno-leczniczy, m.in. tomograf komputerowy, rezonans magnetyczny, posiada oddział intensywnej terapii i anestezjologii, a to pozwala na zapewnienie pacjentom oraz lekarzom komfortu i bezpieczeństwa, elementów tak istotnych w procesie leczenia. Szpital posiada też własne lądowisko dla helikopterów. Kierowanie taką jednostką przynosi wiele satysfakcji, choć wymaga niezmiennie wysokiego poziomu zaangażowania. 

Jest pan bardzo sceptyczny co do działania mediów, szczególnie w kontekście agresywnej promocji. Przez te 20 lat zmieniło się w chirurgii plastycznej tyle, że mamy właściwie inną epokę. Są plusy, ale też minusy i o te drugie, mniej oczywiste, chciałabym zapytać.
Pytała mnie pani o to, co zmieniło się w ciągu ostatnich 20 lat. Największa zmiana, moim zdaniem, zaszła w szeroko pojętych mediach i ich stosunku do chirurgii plastycznej. Zwłaszcza w mediach internetowych. Oczywiście tak jak większość zdobyczy cywilizacji ma to swoje dobre i złe strony. Chirurgia plastyczna, operacje, problemy, z jakimi zgłaszają się pacjenci, były i będą dla mnie sferą życia bardzo intymną i osobistą. Nie jestem w stanie przekroczyć pewnych granic, które niestety, jak sama pani dobrze wie, są bardzo często przekraczane. Dla niektórych Facebook i szeroko pojęty Internet stały się głównym sposobem na życie i zdobycie uznania.

Co się zmieniło w samej estetyce, czy tu pojawiają się spektakularne nowości, nowe rozwiązania?
Tak jak podkreśliłem, to sama chirurgia estetyczna stała się w ostatnich latach niezwykle popularna. Zakres operacji nie zmienił się zbytnio, może dlatego, że w Polanicy te operacje, w nieco bardziej dyskretnej atmosferze niż w największych aglomeracjach, były i są wykonywane praktycznie od początku istnienia chirurgii plastycznej, czyli od przeszło 60 lat. Nadal najpopularniejszymi operacjami, jakie wykonuję w swojej prywatnej praktyce, są operacje piersi, nosów, powiek, małżowin usznych… W arsenale operacyjnym pojawiły się operacje z wykorzystaniem przeszczepów tłuszczu, nowe techniki operacji nosów, zabiegi z wykorzystaniem technik endoskopowych. Jeżeli porównamy wyposażenie obecnych sal operacyjnych do tych sprzed 20 lat, to postęp techniczny w dziedzinie medycyny jest ogromny. Oczywiście cała moja jednostka przeszła w ostatnich latach pełną metamorfozę, tak aby zapewnić pacjentom należyty standard leczenia. Ponadto 25 lat mojego doświadczenia jako chirurga plastyka nauczyło mnie ogromnej pokory w stosunku do tego, co robię. Każda operacja jest wyzwaniem, każdy przypadek jest najważniejszy. Bez względu na rodzaj operacji, jaką się wykonuję, czy będzie to rozległa operacja redukcji piersi czy proste podanie preparatu syntetycznego w celu zniwelowania zmarszczek, trzeba pamiętać, że każda taka procedura może przynieść ogromne zadowolenie pacjentowi i satysfakcję chirurgowi, ale może również skończyć się powikłaniem. Wielokrotnie szukali u mnie pomocy pacjenci, u których zastosowanie jakiegoś preparatu czy materiału medycznego skończyło się infekcją, zniekształceniami, a w skrajnych przypadkach porażeniem nerwów czy trwałym oszpeceniem. W ciągu całej swojej praktyki lekarskiej widziałem bardzo wiele tzw. cudownych materiałów i nowości, które miały zmienić oblicze chirurgii plastycznej. Niestety, użycie  niektórych z nich skończyło się bardzo źle – np. protez piersiowych wypełnionych olejem sojowym, protez piersiowych PIP, protez piersiowych wypełnionych aquażelem czy tzw. trwałych wypełniaczy. Trzeba zawsze pamiętać, że za to, czy jakaś nowość zostanie zastosowana czy nie, odpowiada lekarz. Tylko jego rozsądek i doświadczenie mogą uchronić pacjentów przed przykrymi konsekwencjami niesprawdzonych ,,cudownych nowości”.

Często słyszymy o mniej inwazyjnych zabiegach z wykorzystaniem lipomodelingu, nici, aparatury etc. Czy efekty mogą być równie trwałe jak po zabiegach chirurgii plastycznej?
Tzw. zabiegi mniej inwazyjne na pewno nie mogą być porównywane z klasycznym operacjami. Efekty uzyskiwane przy tych pierwszych są zdecydowanie mniejsze, a ich trwałość jest o wiele krótsza. Trzeba jednak zaznaczyć, że metody te powinny być stosowane w przypadkach, gdzie nie ma jeszcze wyraźnych wskazań do przeprowadzenia klasycznych operacji. Są też pomocne u pacjentów obarczonych schorzeniami uniemożliwiającymi przeprowadzenie operacji z wykorzystaniem tradycyjnych metod.

W jakich przypadkach trzeba naprawdę bardzo przemyśleć procedurę lub rozłożyć ją na etapy?
Każdą procedurę należy dokładnie przemyśleć. Nigdy nie przystępuje do jakiejkolwiek operacji wcześniej niż po przynajmniej dwóch rozmowach z pacjentką. Zdarzało się też często, że tych rozmów kwalifikacyjnych przed operacją było więcej. Oczywiście nie zawsze zamierzony efekt można uzyskać poprzez wykonanie jednej operacji. Czasami konieczne jest rozłożenie procedury na kilka etapów. Staram się od wielu lat nie łączyć dużych operacji, np. plastyki brzucha i operacji piersi. Podyktowane jest to bardzo wieloma czynnikami, z których najważniejszym jest bezpieczeństwo pacjentów.

Realizowaliśmy z panem wartościowy projekt, o którym wspomniałam na początku. Zawsze cenił pan ideę współpracy, rolę kosmetyczki czy kosmetologa, którzy dbają o kondycję skóry przed i po zabiegu. Czy dostrzega pan różnicę jeśli chodzi o przygotowanie czy rekonwalescencję skóry, jeśli jest ona prawidłowo pielęgnowana?
Tematem jednego z pierwszych wykładów, jakie wspólnie z państwem zrealizowałem, była współpraca chirurga plastyka i kosmetologa, kosmetyczki. Tak, nadal jestem pewien, że przygotowanie skóry, tzw. kondycjonowanie przed i po operacji, jest bardzo pomocne w uzyskaniu dobrego efektu końcowego. Pozwala nawet na wydłużenie tego efektu, który uzyskujemy w wyniku zabiegu. Trzeba jednak zaznaczyć, aby nie było to u pacjentki chwilowe ,,pospolite ruszenie”. Bardzo często pacjentki po faceliftingu pytają mnie: „Co doktorze teraz robić, aby utrzymać efekt operacji?”. Zawsze powtarzam, że jeśli pacjentka będzie prowadzić higieniczny tryb życia, utrzymywać stałą wagę, odwiedzać regularnie dobry gabinet kosmetyczny, to efekty będą utrzymywały się bardzo długo. Wiem też, że jeśli pacjentka zastosuje się do moich rad, nie pojawi się w moim gabinecie przez dłuższy okres. Aż do momentu, kiedy znajdzie inny obszar nadający się jej zdaniem do chirurgicznej interwencji.

Jak pan postrzega przyszłość chirurgii plastycznej?
Mogę tylko umiarkowanie przewidywać i odpowiadać za to co, sam robię i będę robił. Staram się również wpajać lekarzom, którzy zdobywają swoje szlify chirurgiczne w Polanicy, jak ważne są stałe, niezmienne zasady, oparte na rozsądku, roztropności i poczuciu ludzkiej omylności. Jeśli połączą to wszystko z rzetelną wiedzą i nabywanym doświadczeniem, to można być spokojnym o ich losy oraz losy ich pacjentów. Jeżeli zabraknie któregoś z tych elementów, to pozostaje liczyć na szczęście, a nie jest to najlepsze wyjście, jeśli chodzi o chirurgię, nie tylko plastyczną.