Naturalnie, czyli jak?
Naturalnie, czyli jak?

Kosmetyki i zabiegi oparte na biomimetyce to trend obecny w kosmetologii od kilku lat. Jest odpowiedzią na rosnące zapotrzebowanie na naturalne, lecz skuteczne spowalnianie procesu starzenia się skóry.

 

LNE: Kosmetyka naturalna – co powinniśmy rozumieć pod tym hasłem we współczesnym świecie beauty? 

Ewa Wanke: To z pewnością nie maseczka z ogórka, bo nadal kosmetyka naturalna z tym się kojarzy. Tymczasem kosmetyka naturalna to bionika lub inaczej biomimetyka (odwzorowująca naturę). Nazwa pochodzi od greckich słów: bios – życie oraz mimesis – naśladować. Naukowcy od dawna obserwują zasady działania organizmów żywych, by wykorzystać te procesy w najnowszych rozwiązaniach technologicznych. Korzysta z nich przemysł kosmetyczny, który stawia na te preparaty i zabiegi, które wspomagają naturalne funkcje skóry, pomagają jej, stymulują ją i wspierają nieinwazyjnie jej regenerację.

To kosmetyki, które – potocznie rzecz ujmując – niczego nie złuszczają, nie rozpuszczają, nie wypełniają, tylko pomagają pobudzić naturalne mechanizmy skóry do samoregeneracji.

 

Czy na pewno nie uzupełniają? Jeżeli mowa o wspieraniu przebiegu konkretnych procesów metabolicznych, dotyczy to także suplementacji skóry. 

Tak, to jest w tej chwili dość skomplikowane, bo biomimetyka nie jest jeszcze popularna w Polsce i mało znana. Dopiero puka nieśmiało i tylko niektóre firmy mogą sobie poradzić z takim wyzwaniem, jak kosmetyka biomimetyczna. Przyzwyczailiśmy się myśleć, że skuteczny kosmetyk, kwasowy lub zasadowy, to taki, który uszkadza naskórek i w ten sposób pomaga zwiększyć penetrację składników „od zewnątrz”. Na tej zasadzie suplementujemy skórę. W biomimetyce chodzi o zastosowanie takich substancji, które wywołują efekt endogenny. Można to przyrównać do poparzenia pokrzywą, która wywołuje przekrwienie i rozszerzenie naczyń krwionośnych. To stymuluje konkretne procesy biologiczne i pobieranie wielu substancji potrzebnych do regeneracji wprost z krwiobiegu. Takie właśnie substancje stosuje się w zabiegach i kosmetykach biomimetycznych. 

 

Jakich zabiegach?

Na przykład wszelkich procedurach termalnych, które wykorzystują amplitudę temperatur. Na skutek różnicy temperatur oraz ciśnienia osmotycznego następuje wiele przemian biochemicznych, prowadzących do lepszego ukrwienia skóry, a zatem też efektu dotlenienia. Kolejnym przykładem grupy skutecznych zabiegów z zakresu kosmetyki naturalnej jest algoterapia.

 

Czyli mamy możliwość uruchomienia przemian biochemicznych w skórze, ale skąd weźmiemy substancje potrzebne do jej odbudowy, skoro wiemy, że z upływem lat spada ich zapas?  

Te substancje budulcowe znajdują się w naturalnych kosmetykach i w mieszankach terapeutycznych, tylko ich zwiększona wchłanialność także musi być stymulowana naturalnie – podniesieniem temperatury, poszerzeniem naczyń krwionośnych w obrębie warstwy brodawkowatej skóry właściwej, w odpowiedzi na bodziec endogenny. Czyli bez naruszenia warstwy rogowej, bez jej ścieńczania, rozpuszczania czy ścierania. 
Jeszcze raz wspomnę, że kosmetyka naturalna mylnie jest traktowana jako olejowanie skóry czy też nakładanie maseczek. To już nie te czasy, bo obecnie korzysta ona z bardzo zaawansowanych badań nad naturą. 

 

Czy kosmetyka naturalna jest w stanie opóźnić starzenie, czyli przynosi wymierne rezultaty? 

Nim odpowiem, doprecyzuję, że w biomimetyce używamy sporo substancji o budowie podobnej do lipidów naskórka, które wchodzą w skład płaszcza lipidowego. A w wielu chemicznych metodach, inwazyjnych że tak powiem, płaszcz lipidowy się niszczy, za sprawą olejów także. 

 

Od lat pracuję na systemach DMS (Derma Membrane Structure) i z poszanowaniem płaszcza hydrolipidowego. 

I słusznie, bo DMS jest zaawansowanym, szeroko używanym materiałem bazowym do produkcji kosmetyków i preparatów dermatologicznych. Ten bezzapachowy koncentrat, stworzony z lipidów identycznych jak lipidy skóry, łatwo wprowadzić do produktów pielęgnujących skórę. Wiele szanujących się firm tworzy podłoża ciekłokrystaliczne. Dzięki temu możemy uniknąć stosowania emolientów, oczywiście w konkretnych przypadkach. 

 

 

W biomimetyce chodzi o zastosowanie takich substancji, które wywołują efekt endogenny. 

 

 

Wracając do efektów spowalniających starzenie – czy zabiegi i kosmetyki biomimetyczne przynoszą widoczne rezultaty?

Jak najbardziej. Ja bym się trzymała tutaj określenia „likwidujące zmarszczki”, bo każdy tego efektu oczekuje. Do tego stosuję zabiegi fizykalne: światłolecznictwo, czyli koloroterapię, lampy Solux, naświetlanie podczerwienią, bo wymienione urządzenia wspomagają procesy naprawy skóry. Do tego ultradźwięki oraz mikroprądy.

 

Czyli wszystko, co poprzez bodziec sprzyja regeneracji, można zaliczyć to biomimetyki. A jeśli chodzi o bardziej ingerencyjne zabiegi, które nadal są uważane za naturalne?

Na przykład metodę Derma Ruga Jetting, która polega na intensywnej i głębokiej stymulacji punktów w obszarze zmarszczki, aby stymulować jej naturalny proces autoregeneracji. To jest terapia, w której wprowadza się igły równolegle do skóry, w specjalny sposób, dzięki czemu powstaje tzw. tunel. Skóra, dążąc do jego zagojenia, nadbudowuje się włóknami kolagenu, co powoduje wypchnięcie zmarszczki. Z innych naturalnych metod stosuję fitoterapię, algoterapię, mineraloterapię, wszelkie sposoby rodem z początków polskiej kosmetyki, czyli zabiegi oparte na ponadczasowym ziołolecznictwie: maski ziołowe, kompresy ziołowe aplikowane w formie kataplazmy. Aby wykorzystywać moc ziół, trzeba mieć spory zasób wiedzy, więc te zabiegi nie są aż tak popularne. Byłam ostatnio we Włoszech na kongresie, podczas którego zaskoczyła mnie popularność zabiegów fitoterapeutycznych. One przeżywają właśnie renesans, oczywiście w nowej odsłonie, obecnie są szalenie kosztowne i ekskluzywne. 

 

A jak sprawdzają się te zabiegi u pani w gabinecie?

Mam w swojej ofercie takie zabiegi, mimo że towarzyszy im problem z wyceną. Nowoczesna fitoterapia jest precyzyjnie spersonalizowana, ziołowe maseczki trzeba bowiem dla każdej osoby indywidualnie skomponować. Dobór ziół to jest cały rytuał, a zabieg to forma ASMR (skrót od angielskich słów Autonomous Sensory Meridian Response – przyjemne uczucie mrowienia na ciele, które jest związane z odpoczynkiem, relaksem i odprężeniem). Wspierają go bodźce związane z dźwiękami kręcenia ziół, mieszania, nakładania, które same w sobie pogłębiają odczucie odprężenia, przyjemnego mrowienia spotęgowanego zapachem i dotykiem. Mrowienie najpierw pojawia się na karku, po chwili rozchodzi się po całym ciele, niekiedy towarzyszy mu gęsia skórka. By poczuć ten „wyjątkowy” stan, trzeba być zrelaksowanym i wyciszonym. Takie właśnie efekty przynosi kosmetyka holistyczna, bo to więcej niż dbanie o skórę, na wybrany jej fragment, to jest uczta dla zmysłów całego ciała, zwana często orgazmem mózgu.

 

 

Nowoczesna fitoterapia jest precyzyjnie spersonalizowana, ziołowe maseczki trzeba bowiem dla każdej osoby indywidualnie skomponować. 

 

 

Z jakimi oczekiwaniami najczęściej przychodzą do pani klientki? 

Chcą spowolnić proces starzenia się, co oczywiste, ale coraz więcej osób ma bardziej holistyczne potrzeby. Przychodzą na rytuał, a nawet jak do wróżki. Wiele więc możemy mówić o masażach, z tym że drażni mnie ta popularność masażu. Kiedyś każdy robił paznokcie, a teraz każdy może robić masaż. Czasem więc słyszę, że klientka miała ten konkretny masaż wykonywany przez amatorkę. Masaż na oliwce, a potem ampułka, jakaś maska, a przecież my, ekspertki, wiemy, że nic się w ten sposób nie wchłonie. Nie wystarczy znajomość samej techniki – to połączenie wielu bodźców. I to w odniesieniu do konkretnej skóry – pozwala uzyskać skuteczność. 

Zaczynam więc od obszernego wywiadu. Na pewno trzeba się dowiedzieć, jakie leki klientka przyjmuje na stałe, czy te leki nie wejdą w jakąś reakcję, bo słowo „naturalny” nie oznacza „zupełnie bezpieczny”. Trzeba pamiętać, że zarówno zioła, jak i substancje naturalne, np. pochodzące od pszczół, bywają silnymi alergenami. Skóra może zareagować zupełnie niespodziewanie. 

Drugą kwestią jest pytanie, z jakim zamiarem przyszła do mnie klientka. Czy potrzebuje efektu bankietowego, czy głębokiego relaksu, czy długofalowego rezultatu. W tym ostatnim potrzebny jest plan na serię zabiegów. 

 

Jaki rodzaj klienta korzysta z pani usług? Czy to osoby, które mają tzw. niechęć do igły, czy raczej takie eko, wege, które bardzo zdrowo się odżywiają, uprawiają jogę, czy po prostu stawiają na wysoką higienę życia i odpowiada im nurt holistycznej kosmetyki?

Z pewnością nie są to panie, które chcą sobie powiększyć usta czy wstrzyknąć botoks, chociaż współpracuję z lekarzami i takie osoby odsyłam do nich. Coraz więcej klientek jest po prostu bardzo świadomych – procesów zachodzących w organizmie, zanieczyszczenia środowiska, ogromnego stresu i przebodźcowania, płynącego z każdej niemal dziedziny życia. Chcą odbudować lub postawić na, jak to pani nazwała, wysoką higienę życia we wszystkich jego aspektach, a zatem i kosmetykę chcą mieć z wyższej półki – czyli naturalną, spersonalizowaną, prawdziwie holistyczną.

I są to zarówno klientki, które chcą poczuć się piękniej tego samego dnia, jak i takie, które planują długofalową kompleksową regenerację. Coraz więcej mam klientek z polecenia, a to mnie tylko utwierdza, że wybrałam właściwy nurt tego wyjątkowego zawodu. 

 

Kosmetyka naturalna to nie tylko twarz, lecz także całe ciało i dusza. To ogólny dobrostan. Jak go uzyskać w gabinecie kosmetycznym?

To sprawa bardzo, bardzo indywidualna. Wszystkie zabiegi, o których tu mówiłyśmy: biomimetyka, fitoterapia, rytuały dla całego ciała i omawiany wcześniej tzw. orgazm mózgu, czyli naturalna kosmetyka oparta na olbrzymiej sile drzemiącej w nas samych, wspartej najnowocześniejszą wiedzą naukową – to tylko narzędzia. 

Skuteczne, ale niewystarczające. Aby osiągnąć dobrostan – potrzeba o wiele, wiele więcej. I od ekspertki, i od klientki – wiedzy, zaufania, wytrwałości, konsekwencji, zmiany myślenia, diety, higieny życia na jak najwyższym poziomie. I wtedy jest szansa, że to nam „kliknie”. 

 

cossmeo.pl

 

To tylko fragment
Chcesz wiedzieć więcej?
Zaprenumeruj lub wykup dostępONLINE

LNE kupisz również w Empiku i salonach prasowych
SPRAWDŹ