Personalizacja w zabiegach estetycznych
Personalizacja w zabiegach estetycznych

 

O wyzwaniach stojących przed medycyną estetyczną i kosmetologią, indywidualizacji terapii gabinetowych, własnej marce i owocnej współpracy ze środowiskiem kosmetycznym rozmawiamy z dr. Carlosem Aznarem, gościem sesji Advanced Beauty na 40. Kongresie LNE.

 

 

LNE: Ma pan ciekawą historię zawodową, na którą składają się doświadczenia z różnych obszarów medycyny oraz naturoterapii. Co sprawiło, że skoncentrował się pan na zabiegach z  zakresu estetyki i stworzył własną markę?

Dr Carlos Aznar: Tak naprawdę decyzja o tym, by skupić się na zabiegach medycyny estetycznej, była dość przypadkowa. W latach osiemdziesiątych pracowałam na oddziale intensywnej terapii, poświęcając się pracy nad odżywianiem do- i pozajelitowym. To nie była bardzo „humanistyczna” praca, a kontakt z pacjentami był bardzo ograniczony. Szybko okazało się, że nie odczuwam zbyt dużej satysfakcji z pracy w tej dziedzinie. Medycyna estetyczna z kolei zapewnia mi w  moim odczuciu niezwykłe spełnienie zawodowe. Stworzenie własnej marki Simildiet było naturalnym etapem rozwoju oraz odpowiedzią na poszukiwanie terapii, które pozwoliłyby uniknąć skutków ubocznych i spełniały wygórowane wymagania profesjonalistów, a także pozwalały kompleksowo rozwiązać zdiagnozowany u pacjenta problem. To,  co wyróżnia moją markę na tle innych, to integralność oferowanych zabiegów. Najważniejszym elementem pozostaje niezmiennie właściwa diagnoza, ale od momentu jej postawienia profesjonalista ma do wykorzystania konkretną linię produktów i technik zabiegowych do stosowania w  gabinecie, a  także kosmetyki dla pacjenta do stosowania w domu. Linie zabiegowe są bardzo jasno i precyzyjnie opisane, co ułatwia wybór odpowiednich preparatów, zapewniających kompletne i precyzyjne działanie przy określonych problemach skóry.


Podobno wspomaga pan zabiegi z zakresu medycyny estetycznej fitoterapią i  homeopatią. W  jakich przypadkach takie połączenia przynoszą korzyści?

Wykorzystanie homeopatii przy tradycyjnej mezoterapii to prawdziwa rewolucja na rynku. Szczerze mówiąc, jesteśmy na świecie uznawani za prekursorów na tym polu i to dzięki nam tzw. mezoterapia homeopatyczna (z ang. Homeopathic Mesotherapy) zaczyna być znana. Jako pierwsi odważyli��my się połączyć te dwa mechanizmy działania na organizm. Wielką zaletą takiej terapii jest jej bezpieczeństwo i  całkowity brak efektów ubocznych. Z kolei fitoterapia pomaga nam rozwiązywać wiele problemów estetycznych – zmniejsza obrzęki, niweluje zaburzenia mikrokrążenia, problemy żylne i metaboliczne, działa też przeciwstarzeniowo – dzięki składnikom pozyskiwanym z leczniczych roślin. Jest dobrze odbierana przez pacjentów poszukujących naturalnych rozwiązań, a  w  połączeniu z kosmetykami pozwala nam oferować integralne rozwiązania terapeutyczne.

 

Prowadząc szkolenia, dostrzegam dwa poważne problemy: z jednej strony nadmierną protokolizację zabiegów, z drugiej – brak wystarczającego doświadczenia osób, które je wykonują.

 

Jak patrzy pan na skórę swoich pacjentów?

Dla mnie ogromne znaczenie ma to, co widzę na twarzy. Czasem muszę wręcz wczuć się w osobę, która przede mną stoi. Obserwuję, czy twarz pokazuje radość, spokój i witalność. Kim jestem, aby zmieniać jej wyraz? Ja używam jedynie prostych technik, które mogą te cechy uwypuklić, podkreślić, ale nigdy bym ich nie korygował.

 

Czy często zdarza się, że stosuje pan kilka technik naraz?

Oczywiście! Niektóre problemy wymagają zastosowania kombinacji różnych technik i tylko w taki sposób udaje się nam osiągnąć założony cel. Zdarza się, że u jednej osoby stosuję różne peelingi chemiczne, wypełniacze, mezoterapię itp.

 

Klienci gabinetów mają dziś ogromny wybór dostępnych zabiegów, jednak nie wszystkie z nich działają zgodnie z zapewnieniami producentów. Jakie ma pan do tego podejście?

Z  natury jestem osobą dość konserwatywną. Nigdy nie stosuję technik czy sprzętów, za którymi nie stoją odpowiednie badania i  doświadczenie osób, które je stworzyły. Oczywiście rozumiem, że branża musi się rozwijać, ale mam też świadomość, że na rynku wykorzystywane są metody czy aparatura, których efektywność jest wątpliwa. Takie rozwiązania są co najmniej niebezpieczne w  rękach niedoświadczonej osoby, dodatkowo skuszonej i  wprowadzonej w  błąd rozdmuchanym przekazem reklamowym. W mojej klinice ogromną wagę przywiązuję do wiarygodności informacji oraz do tego, by pacjent otrzymał od nas prawdziwy przekaz, poparty badaniami i doświadczeniami.

 

Cały wywiad znajduje się w LNE nr 126.

Dr Carol Aznar jest gościem specjalnym 40. Kongresu i Targów LNE - więcej informacji o sesjach z jego uczestnictwem znajdziesz tutaj - sesja główna - sesja Medical beauty.