Od anti-aging przeszliśmy płynnie do smart-aging i longevity. Czy to tylko sprytne marketingowe hasła, czy mają realne przełożenie na to, co dzieje się w gabinetach i klinikach?
LNE: Jak w ostatnich latach ewoluowało podejście do pielęgnacji skóry w kontekście trendu longevity?
Katarzyna Dębińska-Kaczmarczyk: Tych kilka ostatnich lat dzieli prawdziwa przepaść. Przeszliśmy długą drogę od natychmiastowych efektów do długofalowego myślenia o zdrowiu i urodzie. Poza tym nie mówimy dziś o młodej, gładkiej skórze jako o efekcie jednorazowej wizyty w gabinecie. Zwracamy uwagę na to, jak klientka dba o siebie w domu, jak wygląda higiena jej życia, aktywność, poziom stresu czy sen. Kiedyś o tym aż tyle się nie rozmawiało, dziś już sama konsultacja trwa długo i jest rozbudowana. W moim gabinecie pierwsze spotkanie połączone z badaniem skóry specjalistycznym sprzętem, wywiadem i oceną cery trwa półtorej godziny. W trakcie tłumaczymy klientce, że dbanie o skórę to nie jeden zabieg w miesiącu - to wielowymiarowy proces.
Dzięki takiemu postawianiu sprawy klientka nie odczuwa też frustracji czy niepokoju, jeżeli efekt nie pojawia się od razu i wie, że aby go osiągnąć musi z nami współpracować. Dziś, kiedy wiemy już, jak wiele czynników wpływa na zdrowie i wygląd, kosmetolog nie może brać na siebie całej odpowiedzialności - jej ciężar przechodzi bardziej w stronę klientki i jej wyborów. To ważna zmiana. Osoby poszukujące opieki na wysokim poziomie i usług premium doceniają takie podejście i chętnie się angażują w taką współpracę.
Dziś bardziej mówimy o zarządzaniu procesami starzenia i całościowym podejściu do zdrowia. Świadomość klientek też się zmieniła, prawda?
W końcu akceptujemy, że starzenie jest naturalnym procesem biologicznym i nie da się go zatrzymać. Co nie znaczy, że nie można go spowolnić. Po klientkach, które przychodzą do nas od 10-20 lat widzę, upływ czasu, ale relatywnie niewielki, one cały czas wyglądają świetnie. Ich skóra jest w dobrej kondycji, a ciało wygląda młodzieńczo. Taki stan można osiągnąć, jeśli klientka jest systematyczna, świadoma i oczywiście prowadzi higieniczny tryb życia, czyli nie nadużywa alkoholu, papierosów i jest aktywna. Wtedy tak naprawdę wydaje się, że czas się dla niej zatrzymał. To nie jest jednak efekt medycyny estetycznej, a holistycznego podejścia i codziennych małych kroków. Coraz więcej osób to rozumie i chce właśnie w taki sposób o siebie dbać.
Jaką rolę odgrywa proces regeneracji skóry i organizmu w długoterminowym podejściu do zachowania młodości i zdrowia?
Wszystkie zabiegi i technologie, które regenerują nasze ciało będą spowalniać procesy starzenia. Dzięki temu wyglądamy lepiej, ale też czujemy się lepiej. Warto to podkreślić. Długofalowe podejście do dobrego wyglądu, wymaga też innego podejścia do budowania oferty. Świadome klientki wiedzą, że np. zabiegi hi-tech i regenerujące na ciało są ważnym uzupełnieniem aktywności fizycznej - czy to biegania, pilatesu czy treningu siłowego. To nie jest kwestia sprzedaży „pakietu wyszczuplającego”, ale takiego dobrania sekwencji działań, by uzupełniały to, co klientka robi poza gabinetem. Przecież jeśli kobieta nie dba o higienę życia, nie rusza się, to nawet najlepszy i najdroższy pakiet zabiegów nie da jej pożądanych efektów, a to powoduje frustrację i niezadowolenie - po obu stronach. Naszą rolą jest edukacja i uświadamianie takich kwestii, a także mądre i efektywne podejście do długofalowego planowania.
Jakie zabiegi regeneracyjne cieszą się dziś zainteresowaniem?
Coraz częściej wprowadzamy do gabinetów terapie, które poprawiają jakość snu, wyciszają, resetują układ nerwowy, ale też np. przyspieszają regenerację mięśni. Rynkowe trendy wręcz wymuszają na producentach i dystrybutorach zwrot w kierunki longevity, sama uroda to dziś za małej wagi argument. Coraz popularniejsze stają się kriokomory i terapia niską temperaturą. Światłoterapia to ogromny trend, ale też pojawiają się nowe, ciekawe rozwiązania, jak np. dry floating, czyli podgrzewane leżanki do głębokiego relaksu, które redukują stres i regenerują po intensywnym wysiłku fizycznym, odciążając mięśnie i stawy. Do łask wracają też technologie, które już miały swoje 5 minut, ale rynek nie był na nie w pełni gotowy kilka-kilkanaście lat temu, np. sauny czy leżanki infrared. Obserwując branżę wellness widać wyraźnie, że oprócz relaksujących terapii manualnych klienci oczekują czegoś więcej, a hi-tech daje ogromne możliwości w zakresie odprężenia, regeneracji i poprawy samopoczucia.
Jak wygląda praca z klientem premium? Bo to nie jest tak, że tworzycie plan i trzymacie się go przez kolejne dwa lata?
Oczywiście, że nie. Plan zabiegowy jest modyfikowany na bieżąco, zgodnie z potrzebami klientki. Przecież skóra i jej potrzeby się zmieniają, szczególnie w trakcie całego procesu. Są momenty, kiedy ponawiamy pełną diagnostykę skóry, wprowadzamy nowe zalecenia, kosmetyki, substancje i technologie. To żywy organizm.
Co więcej, zdarza się, że czasem musimy odmówić wykonania w danym momencie określonego zabiegu, bo widzimy, że przyniósłby więcej złego niż dobrego. Uświadamiamy takiej osobie, że musimy jej skórę przygotować zupełnie innym podejściem, innymi zabiegami. Często zdarza się, że zobaczymy post influencerki czy filmik na TikToku, które promują jakiś zabieg i myślimy, że jak ktoś go poleca, to będzie też dobre dla nas.
Tłumaczymy i uświadamiamy te kwestie. Obserwujemy też, że klientka premium oczekuje takiej indywidualnej opieki i konsultacji. Dziś czas jest luksusem, a jeżeli damy ten czas klientce i ona poświęci swój czas na działania w domu, to efekty są często spektakularne. Żeby to osiągnąć musimy mieć jednak kadrę o najwyższych kwalifikacjach!
Według ciebie, komunikacja oferty premium powinna opierać się na edukacji, nie na promocjach.
Edukacja jest podstawą, a promocje wprowadzają chaos. Klientka widzi obniżkę i zastanawia się z czego ona wynika - coś się nie sprzedaje, a może gabinet nie ma obłożenia? Nasza komunikacja nie powinna polegać na tym, że oferujemy coś w lepszej cenie, tylko na tym, że zapewniamy kompleksową opiekę, a przez to efekty. Warto mówić o różnych etapach beauty planów, o istocie pielęgnacji domowej, wpływie stylu życia na wygląd i rezultaty zabiegów. Ja podkreślam te aspekty w komunikacji w social mediach. Często też staram się mówić nie tylko o zabiegach, ale o zdrowym życiu na co dzień, tych małych krokach, które możemy wprowadzać, a które wpływają na nasz wygląd i zdrowie. Badania pokazują, że żyjemy coraz dłużej, ale często w tej ostatniej dekadzie życia jesteśmy już w kiepskiej kondycji. A przecież zgodnie z trendem longevity chodzi o to, żeby żyć długo, ale w dobrej formie. I nie chodzi tu tylko o skórę, ale o cały organizm oraz o psychikę.
Czy nie jest tak, że klienci premium nie poszukują wcale promocji, tylko najwyższego poziomu opieki?
Dokładnie tak. Jeśli klientka ufa specjalistce i osiąga efekty ustalone podczas konsultacji, to cena nie jest wcale na pierwszym miejscu. Jasne, czasami coś będzie kosztować więcej, ale finalnie efekt będzie widoczny i długotrwały. Moim zdaniem, niezbędnym elementem pracy z klientami - i to jest wyznacznik miejsca premium - jest budowanie relacji. My po zabiegach kontaktujemy się z klientkami - pytamy o odczucia, stan skóry, jak się regeneruje. Klientka zawsze powinna mieć poczucie bycia zaopiekowaną i otoczoną troską. Dysponujemy testerami, próbkami, także do pielęgnacji domowej, więc panie przed zakupami mogą produkty wypróbować. Nie stosujemy żadnych form nacisku, odkładamy produkty, jak trzeba - wysyłamy. Uważam, że to bardzo ważne. Miejskie kliniki, gabinety czy day spa mają tu większe możliwości, bo w dużych ośrodkach hotelowych klientka często pojawia się jednorazowo. Nie sposób wtedy mówić o beauty planie - to raczej jednorazowy relaks. Też dobry, ale to dwie różne rzeczy.
Personalizacja jest niezbędnym elementem usług premium skierowanych na regenerację?
Uważam, że tak, bo to właśnie personalizacja jest nowym luksusem. Klientka chce być dziś wysłuchana i zrozumiana, a nie potraktowana od szablonu. Klienci premium nie kupują tylko usługi, ale całą otoczkę, relację, standardy. Jeżeli wzbudzimy zaufanie, taka osoba przestaje przychodzić na sam zabieg, ale po kompleksową opiekę i doradztwo. To nie może wyglądać tak, że pani przychodzi na coś, co sama sobie wymyśliła, a to niczego jej nie da. Terapia szyta na miarę to klucz. Niestety jeszcze w wielu gabinetach działa to właśnie tak, że klientka zapisała się na zabieg X, to jej go robimy, niepotrzebna jest konsultacja i nasze zalecenia. Tak nie działają miejsca premium. Pierwsza wizyta to zawsze powinna być rozmowa, badanie skóry. Im lepiej przygotujemy się do działania, tym lepsze będą efekty.
Jak z twojej perspektywy zmienia się rola kosmetologia w kontekście tych zmian i trendów?
Kosmetolog jest dzisiaj edukatorem i przewodnikiem, a nie tylko osobą, która wykonuje wybrany zabieg. Kosmetolożki diagnozują skórę za pomocą aparatury, zlecają niejednokrotnie badania, mają szeroką wiedzę o zdrowiu, nie tylko o cerze. Kilkanaście lat temu mało kto pracował w takim nurcie, dziś to staje się standardem. I tego oczekują klienci premium.
Rozmawiała Agnieszka Wróblewska

Katarzyna Dębińska-Kaczmarczyk
Ekspertka z ponad 20-letnim doświadczeniem w branży spa & wellness, założycielka Ambra Day SPA w Krakowie. Autorka artykułów eksperckich o tematyce spa & wellness, w pracy stawia na indywidualne podejście do klienta oraz harmonię ciała i umysłu.