Trendy SPA na rok 2017

Eksperci uczestniczący w konferencji Global Wellness Summit określili przyszłe kierunki rozwoju branży spa – od rozwiązań architektonicznych, przez aspekty wellness i beauty, aż po kwestie socjologiczno-ekonomiczne. W spotkaniu wzięło udział ponad 500 ekspertów z 46 krajów świata, którzy debatowali nad przyszłością szeroko pojętej branży wellness. W rezultacie powstał unikatowy, ekspercki raport o globalnym zasięgu. To jedyny raport stworzony na bazie prognoz ekspertów z tak wielu dziedzin, co czyni go niezwykle kompleksowym i wnikliwym. W LNE prezentujemy skrót dotyczący najnowszych trendów, a pełny raport w języku angielskim znajdziecie na: www.globalwellnesssummit.com

Sauna odkryta na nowo
Jednym z gorąco dyskutowanych podczas konferencji tematów było pytanie o sauny – nie tylko o to, jak świat powinien uczyć się od mieszkańców Europy kultury korzystania z tych urządzeń, ale też o to, jak Europejczycy zmieniają swoje podejście do doświadczenia „parowej kąpieli”. Dziś w wielu spa korzystanie z sauny zamienia się w rozrywkowe wydarzenie towarzyskie!
Sauny – suche czy parowe – są standardem w praktycznie wszystkich hotelach, ośrodkach spa i centrach fitness. Jednak w stylu, w jakim są zaprojektowane i urządzone, widać już ogromną różnicę pomiędzy krajami Europy a resztą świata. W krajach o długiej tradycji saun (np. w Finlandii, Norwegii, Szwecji czy w Niemczech, a nawet w Polsce) sama strefa saun, jak i rytuały, które oferuje, wyróżniają się kreatywnością. W innych krajach świata to często niezbyt atrakcyjne doświadczenie, któremu goście poddają się w samotności. W Europie wiemy, że wizyta w saunie to nie tylko dobra zabawa, ale też spory zastrzyk endorfin i relaksu.
Jednak sami Europejczycy zmieniają swoje podejście do „gorących kąpieli”. W ostatnich latach w krajach Europy Zachodniej i Centralnej wizyta w saunie ewoluowała do formy wydarzenia zwanego „Sauna Aufguss”. Taka sesja prowadzona jest przez „mistrza” (są już nawet organizowane mistrzostwa w prowadzeniu seansów w saunie), który stosuje różne rodzaje inhalacji, dba o odpowiednią temperaturę, wilgotność i doznania zmysłowe. A wszystko to przed „publicznością”, która relaksuje się w saunie. W niektórych ośrodkach idzie się nawet o krok dalej – osoba koordynująca cyrkulację powietrza za pomocą ręcznika wykonuje specjalny taniec, może być przebrana w zabawny kostium, a nawet może śpiewać. Całe „przedstawienie” ma oprawę muzyczną i świetlną. Turyści z Azji i Ameryki podobno już szaleją za tego typu rozrywką.

Architektura wellness
Eksperci ocenili, że w najbliższym czasie wszystkie aspekty architektoniczne budynków spa zostaną przemyślane na nowo – dostęp do powietrza, wentylacja, woda, oświetlenie, warunki do snu czy akustyka. Każdy z tych elementów będzie bardziej przyjazny ludziom. Do tej pory architekci i firmy realizujące inwestycje nie przechodziły żadnych szkoleń z zakresu wiedzy o ludzkim zdrowiu. Ich starania skupiały się na estetycznej stronie architektury, a dla samych projektantów najważniejszy był efekt wow czy nowoczesne rozwiązania technologiczne. Niestety, niewiele uwagi poświęcano elementom, które miałyby polepszyć zdrowie i samopoczucie gości oraz pracowników spa czy wywołać u nich uczucie szczęścia/zadowolenia. Dziś opracowuje się nowe standardy i technologie, które w centrum stawiają zdrowie i dobre samopoczucie człowieka. Architektura wellness będzie niebawem jednym z najważniejszych (i najbardziej wpływowych) trendów. Stosowane rozwiązania będą różne – od prostych pomysłów, takich jak wykorzystanie roślin odtoksyczniających otoczenie, przez zaawansowane – jak „żyjące ściany” zbudowane z komórek alg, które wytwarzają własną energię, po technologiczne nowinki, np. aplikację, która powie ci, czy dany budynek „jest zdrowy” dla ciebie i otoczenia.

Cicho sza…
Nie wystarczy już stworzyć w spa strefy bez telefonu czy komputera. Nowoczesne ośrodki muszą większą uwagę przykładać do prawdziwej sztuki życia i relaksu. Eksperci przewidują, że cisza i kontakt z naturą będą wkrótce najcenniejszymi walorami spa – wyznacznikami luksusu. Na rynku powstają już obiekty wypełniające tę niszę, tzw. ciche spa, które pozwalają gościom zatopić się w ciszy i kontemplować otaczającą przyrodę.
Ciężko uwierzyć, że pierwszy smartphone powstał zaledwie 10 lat temu. Od tego mementu rozwój technologii przyspieszył, jak nigdy wcześniej w historii świata. Te niewielkie urządzenia zawładnęły nami kompletnie, zaburzając nie tylko granicę pomiędzy pracą a życiem prywatnym, ale też kradnąc nam czas wolny i uczucie relaksu. Efekty? Ludzie uskarżają się dziś na przeładowanie informacjami oraz cierpią z powodu stresu i nieustającego hałasu. 
Dlatego odczuwamy dziś nowe, silne pragnienia – absolutnej ciszy, która pozwoli nam zostawić świat poza sobą, a także bliskiego kontaktu z naturą i jej kojącymi dźwiękami. Ośrodki spa coraz częściej odpowiadają na tę potrzebę. Misją spa zawsze było ukojenie (choć nie zawsze się to udawało), ale dziś na rynku pojawiają się prawdziwe sanktuaria ciszy, gdzie spokój i brak hałasu są znacznie ważniejsze od luksusowych elementów w starym stylu. I nie chodzi tu o znany nam już detoks od bycia online (gdzie musieliśmy wyłączyć i oddać telefon i komputer). Od wystroju poprzez posiłki i zabiegi – wszystkie te elementy odbywają się w ciszy i w zgodzie z naturą. Badania pokazują, że „cyfrowy szum” podwyższa poziom stresu, powoduje zaburzenia snu, lęki i depresję. A cisza? Udowodniono, że dwie godziny dziennie spędzone w ciszy stymulują rozwój hipokampa, czyli części mózgu odpowiedzialnej za pamięć. Cisza brzmi obiecująco!

Sztuka i kreatywność
Możemy tu wspomnieć o kreatywnych kolorowankach dla dorosłych, które są rynkowym hitem, ale w tym trendzie chodzi o znacznie więcej! Dziś w spa odbywają się koncerty muzyki klasycznej czy lekcje malarstwa. Dlaczego? Bo udowodniono, że sztuka pozytywnie oddziałuje na mózg! Nie jest to nowość – przecież Beethoven, Mozart, Twain, Proust czy Tołstoj wyjeżdżali do uzdrowisk i właśnie tam tworzyli swoje działa. Prawdę mówiąc, spędzali tam całe miesiące, podczas których nie tylko tworzyli, ale też występowali przed publicznością. Muzyka i sztuka zawsze były w DNA kultury uzdrowiskowej. Niektórzy eksperci doszli do wniosku, że w dzisiejszych ośrodkach spa za bardzo skupiamy się na ulepszaniu siebie i własnym ego, a brakuje nam kontaktu z czymś ważnym – muzyką, literaturą i sztuką. Jeśli sztuka była częścią DNA spa, którą z czasem utracono, to przewiduje się, że powróci ona w bardziej kreatywnej formie, tworząc jeden z mocnych, rynkowych trendów. Kreatywne zajęcia obniżają poziom stresu i są kluczem do mentalnego wellness. Jak więc doszło do tego, że wellness zaczął skupiać się wyłącznie na dbaniu o dobrą formę i piękny wygląd? Odpowiedź nie jest prosta, ale dziś – dekady później – zaczynamy wracać do korzeni idei wellness, a sztuka i kreatywny rozwój wracają do programów spa. 

Wellness redefiniuje piękno
Granice pomiędzy wellnessem a dbaniem o urodę zacierają się. Powód? Zmiany w tym, jak postrzegamy prawdziwe piękno. Podczas konferencji odbył się bardzo ciekawy wykład, poprowadzony przez neurologa dr Claudię Aguirre, która przedstawiła naukowe fakty stojące za pięknem, wyjaśniając, jak mózg ludzki postrzega piękno, i przekonując, że jest ono niezbędne w naszym życiu – przynosi nadzieję, harmonię i w efekcie stan wellness. Intuicyjnie wyczuwamy, że piękno i wellness łączą się, a chęć pięknego wyglądu może być kluczowym motywatorem do utrzymywania dobrej kondycji ciała, umysłu i ducha. Dr Aguirre wyjaśniła też, że piękno zapewnia nam nie tylko miłe doznania wizualne – tak naprawdę wpływa na wszystkie nasze zmysły – nie tylko je widzimy, ale też czujemy, słyszymy, wąchamy i smakujemy. Piękno stymuluje nasz mózg na wiele różnych sposobów!
Nasz sposób myślenia o pięknie zmienił się znacznie w ostatnich latach. Na scenę wchodzi nowy trend estetyczny — zdrowe podejście w duchu wellness — niezależne od kształtu i rozmiaru (pomyśl o kampaniach reklamowych np. marki Dove). Efektem pojawiających się zmian są nowe trendy i grupy wpływów, które zmieniają nasze postrzeganie piękna – od trenerów fitness przez mody na różne metody medytacji, blogi o zdrowym żywieniu aż po portale polecające mniej lub bardziej inwazyjne zabiegi estetyczne. Wellness przemienia branżę beauty na setki różnych sposobów. Dodatkowo naukowcy potwierdzają, że zdrowa dieta, aktywność fizyczna, zdrowy sen i redukcja stresu w widoczny sposób poprawiają nasz wygląd. Weźmy pod lupę fitness – ćwiczenia dotleniają krew, dzięki czemu skóra zyskuje zdrowy blask, redukują poziom kortyzolu (hormonu stresu), wspierają produkcję kolagenu, łagodzą trądzik, a nawet wzmacniają włosy. Nie zapominajmy też o ich zbawiennym wpływie na układ pokarmowy, a wiemy już, że zdrowe jelita to piękna i promienna skóra! Dodatkowo zdrowe odżywianie i ruch dodają nam pewności siebie i poprawiają psychiczne samopoczucie.
Nowe piękno to nie tylko zabiegi, ale też joga, medytacja i holistyczne podejście do pielęgnacji. Oczywiście nie oznacza to, że tradycyjna pielęgnacja odejdzie w zapomnienie. Na topie będzie pielęgnacja od środka (suplementy, nutrikosmetyki) i od zewnątrz, ale ta druga będzie wykorzystywała mniej inwazyjne techniki, gwarantujące naturalne, wspierające regenerację skóry metody.
Rewolucja na rynku kosmetyków wykroczyła poza poszukiwanie organicznych i naturalnych preparatów – dziś piękno to dobry wygląd i samopoczucie oraz etyka! Coraz częściej sięgamy po produkty „fair trade”, których produkcja nie tylko nie krzywdzi lokalnych społeczności i nie niszczy natury, ale też zapewnia osobom pracującym przy wytwarzaniu produktów uczciwą zapłatę. Nowy konsument nie tylko chce być piękny zewnętrznie – interesuje go kompleksowe piękno, czyli też etyczne postępowanie. Już nie tylko mniejsze marki, ale też wielkie koncerny kosmetyczne dostrzegają ten trend i zaczynają reagować na potrzeby rynku. Trend społecznej odpowiedzialności w branży beauty będzie dynamicznie rozwijał się w kolejnych latach.

Wellness dla umysłu
Mentalny wellness to najważniejszy trend przyszłości! Ośrodki spa coraz częściej współpracują z neurologami i psychoterapeutami, wprowadzają do swoich programów sesje medytacji i nowe marki, które stawiają na pielęgnację ciała i umysłu, a także aplikacje pozwalające monitorować stan psychiczny. Ten trend jest absolutnie nadrzędną tendencją dla całej branży spa. Mimo że pod względem ekonomicznym żyje się nam coraz lepiej, liczba przypadków depresji, stanów lękowych, uzależnień czy nawet samobójstw wciąż wzrasta. WHO przewiduje, że do 2030 roku największym ryzykiem zdrowotnym na świecie będzie depresja (a nie, jak przewidywano wcześniej, otyłość!). Eksperci podczas konferencji zwrócili uwagę na nowy poważny problem — niezależnie od tego, czy mamy styczność z wypaleniem zawodowym, czy ze spowodowanymi stresem zaburzeniami funkcjonowania jelit — tradycyjna medycyna nie patrzy na pacjenta całościowo i nie docenia wpływu umysłu na stan ciała. Misją branży wellness będzie więc nauczenie ludzi nowego sposobu życia, uwzględniającego odpoczynek, czas na pracę i relaks, nauczenie dostrzegania relacji pomiędzy złym odżywaniem a złym nastrojem, a także najważniejsze – umiejętności życia offline. Wkrótce nawet władze państw dostrzegą, że mentalne dobre samopoczucie i szczęście jest kluczem do zwiększenia produktywności i przywrócenia społecznej stabilności. 

Oswajanie chorób onkologicznych
Branża wellness zaczyna dostrzegać osoby cierpiące z powodu chorób nowotworowych, zapewniając im komfort, ulgę i ułatwiając proces zdrowienia. Do tej pory pacjenci po lub w trakcie leczenia onkologicznego nie mieli zbyt wielu możliwości regeneracji w ośrodkach spa. Dziś to się zmienia, m.in. dzięki organizacjom takim jak Wellness for Cancer. Jego trenerzy szkolą ośrodki wellness, aby te były przygotowane do pracy z pacjentami chorymi na nowotwory. Ośrodki spa & wellness powinny skupić się na tym, co robią najlepiej – powinny pomóc pacjentom zredukować poziom stresu, odnaleźć wewnętrzny spokój i poprawić odporność emocjonalną. Skąd taki kierunek rozwoju rynku? Statystyki są nieubłagane – 40% z nas na jakimś etapie życia będzie cierpiała z powodu choroby nowotworowej. To, że pacjenci onkologiczni byli do tej pory zaniedbywani przez branżę, wynika z wielu czynników, m.in. z braku wiedzy (np. czy podczas masażu można roznieść chore komórki po ciele), ale też z polis ubezpieczeniowych, które w wielu krajach nie obejmowały pracy z osobami chorymi na nowotwory (z powodu niejasności i niezrozumienie zagrożeń). Dziś coraz więcej firm z branży beauty wspiera badania nad nowotworami i tworzy specjalne linie pielęgnacyjne. Badania psychosocjologiczne pokazują, że programy wellness dla pacjentów poprawiają ich stan fizyczny i psychiczny. Oczywiście przed nami jeszcze długa droga, ale już wystartowaliśmy. A do zrobienia jest dużo – zabiegi spa i medytacje mogą w znaczny sposób obniżyć stres pacjenta związany z diagnozą, odpowiednie ćwiczenia podniosą poziom endorfin, niepokój w ciele może być zmniejszony poprzez odpowiedni masaż/dotyk, a skóra nadwerężona chemioterapią silnie zregenerowana podczas odpowiedniego zabiegu pielęgnacyjnego. Takie zabiegi mogą zrobić dużą różnicę! Pamiętajmy, że pragnienie bycia pięknym i zdrowym nie znika wraz z diagnozą brzmiącą: nowotwór. 

Wellness dla wszystkich!
W świecie, który rozwija się w nierównomierny sposób, w którym poczucie niesprawiedliwości społecznej wywołuje falę globalnego sprzeciwu, branża wellness została powiązana z klasą wyższą, dla której nie jest problemem wydanie 300$ na spodnie do jogi. To musi się zmienić i już się zmienia. Jednym ze stwierdzeń najczęściej powtarzanych podczas konferencji było to, że zasięg branży wellness musi wyjść poza „bogate elity”. Ostatnie raporty pokazują, że prawie w każdym miejscu na świecie w ostatnich kilku latach wzrosło postrzeganie nierówności dobrostanu. Albo więc wellness stanie się bardziej przystępny, albo branża stanie w obliczu kryzysu. Misją branży jest zapewnienie większej ilości prozdrowotnych usług jak najszerszemu gronu ludzi. Poza tym wszystkim biznes wellness, który opiera się na sprzedawaniu zabiegów i gadżetów za setki dolarów, staje się po prostu nieautentyczny. Czym są wspomniane „wellnessowe elity”? Każdy z nas je zna – to ludzie latający na tropikalne wyspy, by spędzić tam czas w 5* hotelu na ekskluzywnych zabiegach… ale żeby tam dotrzeć, muszą przedrzeć się przez otaczające kurort slumsy. Nie zastanawiają się nad tym, czy lokalny uzdrowiciel, którego wynajmuje spa, dostaje za swoją pracę uczciwe wynagrodzenie (podczas gdy cena zabiegu w menu to kilkaset dolarów). I chociaż redukowanie wellness do jego najbardziej ekskluzywnych odmian (często wręcz groteskowych) bywa zrozumiałe, to jest zupełnie nieadekwatne do naszych czasów. Globalnie to wzrost klasy średniej napędza rynek – także usług beauty, fitness czy spa. Wrzucanie koncepcji wellness i prewencji zdrowia do jednego worka z „kąpielami dla elit” to zupełnie nietrafiony pomysł, szczególnie przy globalnym wzroście problemów z otyłością i chorobami sercowymi społeczeństwa oraz przy narastającym poczuciu niesprawiedliwości społecznej. Nic dziwnego, że krytyka wobec branży jest coraz większa. Żyjemy w czasach socjo-ekonomicznego przebudzenia, a ci, którzy nie nastawiają się na elity, mogą na tym wiele wygrać.