Piękno, ale nie za wszelką cenę!

Coraz więcej badań potwierdza światowy trend odchodzenia od inwazyjnych zabiegów estetycznych na rzecz naturalnego, zdrowego wyglądu. To dobra wiadomość dla kosmetyczek i kosmetologów zainteresowanych nurtem healthy aging i chętnie poszerzających swoje kompetencje z zakresu profilaktyki zdrowotnej.

Stosunkowo niedawno w prestiżowym czasopiśmie „Journal of Cosmetic Dermatology” ukazały się wyniki badań poświęconych temu, jakie cechy decydują o atrakcyjności kobiecych twarzy oraz jakie metody zapobiegania starzeniu się skóry twarzy zostały przyjęte lub są rozważane przez Francuzki. 

Okazuje się, że za główne wyznaczniki piękna i atrakcyjności ankietowane uznały: 

  • naturalny wygląd, 
  • pewność siebie
  • atrakcyjną, zadbaną skórę.

Wśród tysiąca Francuzek w wieku od 25 do 70 lat zostało przeprowadzone online badanie ankietowe. Nie zaskakuje jeden z oczywistych wniosków autorów pracy, że młodsze twarze są uznane za bardziej atrakcyjne, ale interesujące jest wskazanie przez respondentki, że szczyt piękna i zarazem największej atrakcyjności przypada u kobiet w wieku około 36 lat. Jednocześnie według 92% respondentek, starzejąc się i mając nawet 70 lat, można być nadal postrzeganym jako osoba piękna.

Kondycja skóry 
Za jeden z najważniejszych wyznaczników młodego, zdrowego wyglądu oraz fizycznej atrakcyjności został uznany stan skóry (tj. jej koloryt i faktura). 
Wśród codziennych praktyk służących ładnej skórze i zachowaniu młodego wyglądu Francuzki wymieniły:

  • prawidłową dietę,
  • regularne ćwiczenia,
  • picie wody,
  • wystarczającą ilość snu,
  • codzienną pielęgnację twarzy i ciała (w zdecydowanej większości podały stosowanie produktów nawilżających) oraz równoczesną ochronę przeciwsłoneczną,
  • wizyty u fryzjera.

Niezadowolenie z wyglądu
Zdaniem Agnes Ehlinger Martin interesujący jest fakt, że blisko 80% kobiet czuje się młodszymi i wierzy, że również wygląda młodziej, aniżeli wskazuje na to ich wiek chronologiczny. Jednak po osiągnięciu szczytu swojej atrakcyjności, która przypada na wiek około 36 lat, zaczyna się pojawiać niezadowolenie z własnej fizyczności oraz dostrzeganie oznak upływającego czasu. To, na jakie problemy w odniesieniu do starzejącej się skóry twarzy najczęściej narzekają kobiety, zależy od ich wieku. Jak wskazują wyniki francuskich badań, kobiety w przedziale 25–30 oraz 35–40 lat martwią się przeważnie zmęczonym wyglądem i szarością skóry oraz jej złym nawilżeniem i suchością. Jako dodatkowy problem zaznaczają również cienie pod oczami. Zmarszczki oraz utrata jędrności skóry zauważane są dopiero w zdecydowanej większości przez osoby po 45. roku życia. Wówczas do problemów dochodzi też zwiotczenie skóry szyi.

Na ratunek
Bardzo dużym zaskoczeniem dla badaczy było stwierdzenie, że jedynie 9% kobiet spośród wszystkich badanych zadeklarowało, że do tej pory korzystało z przynajmniej jednego zabiegu kosmetycznego o mniejszej inwazyjności (toksyna botulinowa, wypełniacze, terapie laserowe, pilingi chemiczne). Kolejne 39% ankietowanych przyznało, że rozważa w przyszłości poddanie się którejś z procedur.
Na podstawie badań opublikowanych w „Journal of Cosmetic Dermatology” do najpopularniejszych zabiegów kosmetycznych o minimalnej inwazyjności należą we Francji peelingi chemiczne – 6% respondentek zadeklarowało ich zastosowanie, a 30% z pewnością wybierze tę metodę w przyszłości.

„Nie” dla toksyny botulinowej?
Niespodzianką wydaje się deklarowany negatywny stosunek do procedur z toksyną botulinową, wyrażony przez blisko 92% ankietowanych. Zaledwie 1% przyznało, że korzystało z tego zabiegu przynajmniej raz w życiu. Zaskoczenie jest o tyle duże, że według najnowszych doniesień ASAPS (American Society for Aesthetic Plastic Surgery), opublikowanych w odniesieniu do roku 2014, to właśnie toksyna botulinowa (botox, dysport, xaomin) była najchętniej wykorzystywanym zabiegiem z niechirurgicznych procedur kosmetycznych w USA, a pilingi chemiczne pojawiły się tam dopiero na czwartym miejscu. Porównując jednak wartości procentowe z 2014 roku w odniesieniu do ilości zabiegów w roku 2013, za interesujący w tym kontekście należy uznać fakt, że liczba zabiegów z wykorzystaniem toksyny botulinowej w USA spadła o 4,7%, natomiast liczba procedur z wykorzystaniem pilingów chemicznych wzrosła o 9%.

Zbyt drogi laser?
Z kolei dla Francuzek zabiegi z obszaru terapii laserowych wydają się być korzystne dla skóry, jednak zbyt drogie i wymagające zbyt wielu powtórzeń. Podobny stosunek jak w przypadku toksyny botulinowej wykazano w odniesieniu do wypełniaczy skórnych – blisko 90% osób całkowicie odrzuciło możliwość ich stosowania. Analogicznie w  USA: zabiegi z wykorzystaniem kwasu hialuronowego (Juvederm Ultra, Ultra Plus, Voluma, Perlane, Restylane, Belotero) były na drugim miejscu, zaraz za toksyną botulinową. Jednak, tak jak w przypadku toksyny botulinowej, w odniesieniu do 2013 r. wystąpiła i tym razem tendencja spadkowa wynosząca 9,4%.

Mniej inwazyjnie
Ciekawym zjawiskiem, które widać na podstawie analizy danych pochodzących z ASAPS z lat 1997, 2013 oraz 2014, jest trend dotyczący częstości wykonywania zabiegów chirurgii plastycznej oraz niechirurgicznych (medycyna estetyczna, kosmetologia). W ubiegłym stuleciu, a dokładnie w roku 1997, popularniejsze były zabiegi z zakresu chirurgii plastycznej – stanowiły blisko 56% wszystkich wykonanych procedur. W 2013 i 2014 roku zaś 83% zabiegów dotyczyło tych mniej inwazyjnych – z zakresu kosmetologii oraz medycyny estetycznej, tj. m.in.: z wykorzystaniem wypełniaczy, botoksu, mikrodermabrazji, pilingów czy laserów.

Nierealne oczekiwania 
Jak zauważa w badaniach opublikowanych w 2015 roku Mauro Barone z Uniwersytetu w Rzymie – bardzo często do chirurgów plastycznych trafiają osoby z wyobrażeniem co do ideału urody zaczerpniętym z magazynów modowych, tabloidów, telewizji. W zdecydowanej większości tego rodzaju przypadków oczekiwania pacjenta mają później negatywny wpływ na zadowolenie z efektu zabiegu, co wywołuje zniechęcenie oraz brak satysfakcji z osiągniętych celów. Jak podaje Barona, tego rodzaju zachowania w zdecydowanej większości dotyczą osób z niepełną edukacją, które często nie koncentrują się na przedyskutowaniu z lekarzem możliwego do osiągnięcia efektu zabiegu, okresu i postępowania w trakcie rekonwalescencji, ale trzymają się własnych, zbyt wygórowanych oczekiwań i wyobrażeń.

Mniejsza popularność usług luksusowych?
Jak wskazują dane ASAPS, w 2014 roku w porównaniu do 2013 zostało wykonanych o blisko 7% mniej zabiegów estetycznych (łączna wartość zarówno z zakresu chirurgii plastycznej, medycyny estetycznej, jak i kosmetologii – 10.663.607). W związku z tymi danymi zza oceanu nasuwa się pytanie, czy na świecie powoli zaczyna tworzyć się trend na naturalne piękno oraz nieinwazyjne metody odmładzania?  Czy może sumaryczny spadek liczby wszystkich wykonanych procedur za 2014 rok jest skutkiem gorszej koniunktury oraz niepewnych czasów? Rynek usług luksusowych „beauty”, do których zalicza się medycynę estetyczną oraz kosmetologię, może zacząć przeżywać tendencje spadkowe, kurczyć się na rzecz domowych sposobów pielęgnacji i większego nacisku na zdrowy styl życia.

Polskie akcenty
W badaniach ankietowych opublikowanych w 2014 roku w czasopiśmie naukowym „Handel Wewnętrzny” stwierdzono, że według 55% z grupy 162 mieszkańców Trójmiasta zabiegi z zakresu medycyny estetycznej oraz kosmetologii były postrzegane jako zbyt drogie i luksusowe, natomiast 22% badanych uznało, że są one w przystępnej cenie. Badania przeprowadzono na przełomie 2013 i 2014 roku. 

Osoby, które zadeklarowały korzystanie z tego typu zabiegów, przyznały, że najczęściej były to zabiegi typu:

  • botoks (33%),
  • wypełniacze na bazie kwasu hialuronowego (29%),
  • powiększanie ust (11%),
  • mezoterapia (11%).

Kierunek: wellness & healthy aging
Z kolei w raporcie „Rynek usług kosmetycznych w Polsce” wskazuje się na rozwój w kierunku funkcjonowania coachów zdrowia i stylu życia w duchu wellness. Jest to trend w Polsce dopiero rozpoczynający swoją karierę, który przybył zza oceanu i tam odniósł olbrzymi sukces (pakiety coachingowe obejmują również konsultację telefoniczną, mailową oraz przez Skype’a). Wszystko wskazuje na to, że podobnie dzieje się już u nas. A to może wyjść wszystkim tylko na zdrowie!