Manualne oczyszczanie twarzy w praktyce

Oczyszczanie manualne ma swoich wiernych zwolenników i gorących przeciwników. W wielu gabinetach z powodzeniem wykorzystuje się je w codziennej pracy, wymaga to jednak dużej wiedzy, doświadczenia, umiejętności technicznych oraz prawidłowej komunikacji z klientem.

Po co oczyszczanie?
Manualne oczyszczenie skóry to popularny zabieg dla cer mieszanych, łojotokowych, z trądzikiem młodzieńczym czy łojotokowym zapaleniem skóry. Jego celem jest przede wszystkim usunięcie zamkniętych i otwartych zaskórników. Obie te formy powstają z substancji tłustych (sebum), fragmentów zrogowaciałego naskórka oraz zanieczyszczeń, które uwięzione zostają pod powierzchnią naskórka. W przypadku zaskórników otwartych ich zawartość wydostaje się na zewnątrz porów skóry i jest narażona na działanie powietrza – na skutek oksydacji zaskórnik staje się ciemny. W przypadku zaskórników zamkniętych materiał wypełniający por nie wydostaje się na zewnątrz, a więc nie jest narażony na utlenianie i zmianę koloru – dlatego właśnie pozostaje biały. Ekstrakcja zamkniętych i otwartych zaskórników sprawia, że cera wygląda świeżo, a często dzięki temu młodziej. Oczyszczone pory nie są „rozpychane” przez gromadzące się w nich zanieczyszczenia, więc nie ulegają dalszemu rozszerzaniu.

Zalety oczyszczania manualnego
Manualne oczyszczanie skóry jest ważnym elementem praktyki wielu doświadczonych specjalistów. Hanna Dolecka, kosmetolog z trzydziestopięcioletnią praktyką zawodową, podkreśla, że tego rodzaju zabieg trudno jest zastąpić innymi metodami: 
– Problemowe cery z dużą ilością zaskórników zdecydowanie wymagają pozbycia się zastojów w gruczołach łojowych, które są siedliskiem bakterii. Szczególnie ważne jest to w przypadku początkowych trądzików młodzieńczych. W długo nieoczyszczanej skórze nawet po usunięciu zmian pozostają rozszerzone pory i ubytki. Im szybciej usuniemy zaskórnik, tym szybciej nastąpi regeneracja epidermy. Z moich spostrzeżeń i rozmów z początkującymi koleżankami wynika, że na wielu uczelniach nie uczy się manualnego oczyszczania – mówi się, że to przeżytek, że grozi zakażeniem grzybami i bakteriami, np. gronkowcem złocistym. Moim zdaniem, pracując w warunkach nienagannej higieny, nie stwarzamy takich zagrożeń. 

Podobnego zdania jest Agnieszka Gomolińska, konsultant medyczny Face & Body Institute w Krakowie: 
Z mojego doświadczenia wynika, że żaden zabieg kwasowy czy z użyciem peelingu kawitacyjnego nie oczyści zablokowanych porów skóry. Zebrana w zaskórniku treść jest tak zbita i umiejscowiona na takiej głębokości, że musiałybyśmy po zastosowaniu peelingu użyć silnego detergentu, aby rozrzedzić wydzielinę. Właśnie dlatego wykonuję oczyszczanie, które potem uzupełniam zabiegami regulującymi pracę gruczołów łojowych, zwężającymi pory, minimalizującymi blizny i przebarwienia. W idealnej sytuacji oczyszczania dokonujemy jednorazowo, a potem zaczynamy restrukturyzować skórę. Często jednak za pierwszym razem to się nie udaje, bo nawet po bardzo wnikliwej analizie problemów skóry nie zawsze trafimy z terapią. Wówczas po jakimś czasie oczyszczanie trzeba powtórzyć. Na pewno jednak nie jest to zabieg, który należy wykonywać regularnie.

Kiedy oczyszczać?
Ewa Wasiak, zdobywczyni tytułu Kosmetyczka roku 2013, to kolejna zwolenniczka manualnego oczyszczania. Tłumaczy, kiedy warto zaproponować klientowi ten właśnie zabieg:
Podstawową oznaką zanieczyszczenia cery jest pojawienie się zaskórników. Zaskórniki dość łatwo ulegają nadkażeniom przez bakterie, powodując powstawanie wykwitów. Kolejnym objawem jest zmniejszenie lub brak chłonności skóry. Po oczyszczeniu klienci mówią, że ich skóra stała się chłonna jak gąbka! Cera uwolniona od zanieczyszczeń łatwiej absorbuje wilgoć, witaminy i składniki odżywcze. 
Oczyszczanie likwiduje błyszczenie skóry, zwęża pory, zmniejsza problemy tłustej cery związane z wydzielaniem sebum, uwalnia skórę od wywołujących podrażnienia bakterii. Dzięki oczyszczającej sile zabiegu nadprodukcja sebum zostaje ustabilizowana, pory skórne zwężone, a twarz wygląda zdecydowanie zdrowiej i bardziej promiennie.

Cały artykuł przeczytasz w LNE 109