O tajemnicach olejów

Stosowanie olejów do zabiegów pielęgnacyjnych wróciło do mody ze zdwojoną siłą. Oleje stosujemy już nie tylko do masażu czy jako intensywną pielęgnację, np. na noc, ale też do oczyszczania skóry. O tajemnicach olejowej pielęgnacji rozmawiamy z Bożeną Wilczyńską. 

LNE: Czy nowe, modne sposoby oczyszczania skóry są dla niej dobre? Powinniśmy unikać „mydła i wody”?
Bozena Wilczyńska: Mydła, jakkolwiek często alkaliczne, o ile są naturalne – nie zaburzają w istotny sposób funkcji warstwy hydrolipidowej, a zastosowany natychmiast po ich użyciu zakwaszający płyn (np. tonik, woda różana) wyrównuje delikatną dysharmonię, jaką mogą wprowadzić. Z moich skromnych 26 lat obserwacji wynika, że osoby, które starają się oczyszczać skórę w sposób ,,nowoczesny”, tj. bez użycia mydła i wody, po latach takiej pielęgnacji mają spore problemy. Często u tych osób pojawia się tendencja do nadmiernego wzrostu warstwy rogowej, brak prawidłowej chłonności skóry, skłonność do rozwoju mikrozapaleń (szczególnie u osób cierpiących na łojotokowe zapalenie skóry, ze skłonnością do atopii i alergii). Naturalnie bardzo ważne jest, aby środek myjący, czy to w kostce, czy w płynie, był właściwie dobrany do skóry i pozbawiony związków ropopochodnych, sztucznych konserwantów i innych nienaturalnych chemicznych dodatków.
Osoba, która wprowadza w życie taką naturalną formę pielęgnacji, musi też zostać wyczerpująco poinformowana, iż po umyciu skóry należy delikatnie ją osuszyć i natychmiast spryskać wspomnianym już środkiem zakwaszającym. Następnie po wchłonięciu tego środka, ale nie czekając, aż skóra będzie się ściągała, należy nałożyć odpowiedni krem (pod niego można też nałożyć serum/ampułkę), wszystko zgodnie z ustaloną pielęgnacją. 

Jaka jest rola olejów w demakijażu i oczyszczaniu skóry?
Przyznam, że jak do tej pory nie znalazłam niczego lepszego do demakijażu jak olej. Najlepiej sprawdzają się tutaj oleje lekkie, jak kokosowy, lub zawierające znaczącą ilość kwasu linolenowego, jak olej z ogórecznika i wiesiołka, które w przypadku nietolerancji tłuszczu kokosowego będą jego bezpiecznym zamiennikiem. Makijaż należy rozprowadzić olejem za pomocą wilgotnych dłoni, następnie nałożyć środek myjący i spłukać wodą. Czynność należy powtórzyć. Emulgujące właściwości olejów sprawią, że połączą się one z zanieczyszczeniami lub makijażem, tworząc łatwą do usunięcia emulsję.

Czy to prawda, że pojawiają się uczulenia lub nietolerancje na najbardziej nawet naturalne substancje, w tym oleje?
Każda substancja, którą stworzyła natura lub człowiek, może być potencjalnym alergenem. Oleje nie są tu żadnym wyjątkiem. Im bogatszy w substancje odżywcze tłuszcz, tym większe ryzyko alergii. Nie zmienia to jednak faktu, że jeśli są dobrze dobrane, będą  nieocenionym sprzymierzeńcem w pielęgnacji skóry całego ciała, w jej oczyszczaniu, zabezpieczaniu przed wpływem czynników środowiskowych; będą wsparciem w odbudowie warstwy ochronnej naszej skóry. Coraz częściej są też nośnikiem substancji zapachowych. Perfumy olejowe są trwalsze, bezpieczne w okresie lata przy zastosowaniu bezpośrednio na skórę, a zainteresowanie nimi powoli rośnie. Barierą jest niestety wysoka cena.

Jak możemy wykorzystać oleje i kwas linolowy w pielęgnacji cery tłustej? Czy drenaż limfatyczny jako szczególna forma masażu sprawdzi się w profesjonalnej pielęgnacji tego rodzaju cery?
Stosowanie jakiegokolwiek kosmetyku zawierającego oleje w przypadku cery tłustej lub mieszanej, a tym bardziej trądzikowej było zawsze sprawą dyskusyjną, a dla wielu fachowców jednoznacznym przeciwwskazaniem. Według mnie sprawa nie jest jednak tak oczywista. Biorąc pod uwagę oczyszczające działanie oleju oraz szereg innych właściwości poszczególnych tłuszczów, należy uwzględnić wiele indywidualnych cech skóry w doborze kosmetyków, nie zaś wyłącznie aktywność gruczołów łojowych. Niejednokrotnie przekonałam się, że zastosowanie prawidłowo dobranych olejów, w szczególności tych, które zawierają kwas linolowy w większej ilości, przyczyniało się do lepszych efektów w szeroko rozumianej pielęgnacji cery tłustej, zwłaszcza z tendencją do przerogowacenia i w przypadku łojotokowego zapalenia skóry. W tym ostatnim schorzeniu dodatek olejku z konopi i nagietka wyraźnie łagodził też towarzyszące chorobie podrażnienie skóry. Bywa, że cennym dodatkiem jest też olej z jojoby lub macadamia.
Jednym z moich ciekawszych doświadczeń z pielęgnacją skóry trądzikowej jest zastosowanie u części osób drenażu limfatycznego z użyciem indywidualnie dobranych mieszanin zawierających m.in. substancje oczyszczające, działające antyrodnikowo, bakteriobójczo i bakteriostatycznie, z czego większość stanowiły oleje. Proces gojenia zmian przebiegał w wielu przypadkach szybciej, a w pozostałych drenaż nie powodował nasilenia stanu zapalnego. U wszystkich osób, u których zachodziła konieczność mechanicznego usunięcia części zmian, doskonale przygotowywał skórę do tego zabiegu. Moim zdaniem nie jest więc prawdą, że bakteryjne zmiany zapalne stanowią przeciwwskazanie do masażu. Należy raczej dobierać typ masażu i indywidualne cechy skóry oraz właściwą pielęgnację domową.

Jest pani zwolenniczką spersonalizowanej pielęgnacji zależnej od pory roku i skomponowanej w oparciu o tzw. bezwodne formuły…
Trudno mi sobie wyobrazić pielęgnację skóry bez możliwości skorzystania z kosmetyków niezawierających w swoim składzie wody. Nigdy nie było ich w sprzedaży zbyt wiele, choć w przypadku niektórych cer obejść się bez nich nie sposób. Obecnie coraz większa dostępność na rynku pojedynczych składników daje nam możliwość tworzenia indywidualnej kompozycji dla danej osoby i na dany moment. Ta możliwość to milowy krok naprzód w rozwoju gabinetów stawiających na powrót do naturalnej pielęgnacji. 
Wskazań do zastosowania takich kosmetyków jest wiele: pielęgnacja cery zimą, kiedy mróz i wiatr oraz ogrzewanie w mieszkaniach dosłownie wyciągają nam wilgoć ze skóry i tylko prawidłowo zbudowana i szczelna warstwa ochronna daje nam względne poczucie bezpieczeństwa; cera sucha latem w klimatyzowanym pomieszczeniu; zabezpieczenie skóry w czasie długiej podróży autokarem czy samolotem – klimatyzacja; pielęgnacja skóry dzieci i niemowląt, zwłaszcza w okresie zimy; pielęgnacja cery (nie tylko suchej) w czasie wyjazdów na narty czy podczas dłuższego przebywania w suchym i gorącym lub bardzo zimnym i wietrznym klimacie (urlopy).
Ku zaskoczeniu niemal wszystkich klientów taka bezwodna formuła wchłania się często lepiej i szybciej niż kosmetyk zawierający wodę jako pierwszy składnik. Ponadto po upływie ok. 20 minut od nałożenia takiego bezwodnego kremu znika też tłusty film, który większości klientom bardzo przeszkadza. Po dojściu do wprawy przez stosującą go osobę kosmetyk tego typu okazuje się też zdecydowanie bardziej wydajny, co powoduje, że tylko z pozoru jest kosztowny w stosowaniu.
Mając już nieco wprawy i troszkę wiedzy z chemii, możemy pokusić się o wykonanie kosmetyków do ciała z naturalnymi filtrami. Nie będzie można niestety precyzyjnie podać wysokości protekcji. W chwili obecnej nie bada się pod tym kontem każdej partii roślin z uwagi na jeszcze zbyt małe zapotrzebowanie na tego typu kosmetyki. Mamy tylko wartości przybliżone. Wystarczy to jednak do ochrony przy rozsądnym korzystaniu ze słońca, zakładając oczywiście, że nakładamy taki kosmetyk jak każdy inny gotowy filtr, jako że substancje pochłaniające i rozpraszające UV ulegają rozpadowi w ciągu 2 do 3 godzin.
Co mnie niezwykle cieszy, klienci stosujący ten typ filtrów wracają z urlopów ze skórą w znacznie lepszej kondycji w porównaniu do lat, gdy stosowali tradycyjne filtry. Skóra nie jest przesuszona, nie ma nadmiaru warstwy rogowej, nie zatykają się pory, co u niektórych osób skutkowało brzydkimi, zaczopowanymi, grudkowatymi zmianami, jest bardzo delikatnie i równomiernie opalona.

Jakie możliwości taka forma pielęgnacji daje profesjonalistom?
Wspomniane możliwości tworzenia własnych receptur to zupełnie nowy kierunek w rozwoju, możliwość bardziej efektywnej pracy, szybsze efekty kuracji i wdzięczni klienci.
Oczywiście, nie jest to rozwiązanie dla każdej kosmetyczki. To, co opisałam, pochłania mnóstwo czasu potrzebnego na tworzenie receptur, wnikliwą analizę składników, ale też na długie rozmowy z klientami. Odbiorcy natomiast to na razie wąska grupa bardzo świadomych i bardzo wymagających klientów. Chcą wiedzieć jak najwięcej, chcą mieć poczucie, że my dokładnie wiemy, dlaczego proponujemy im taką formę pielęgnacji i mamy wystarczającą wiedzę, by nie wyrządzić im krzywdy, stosując się do najważniejszej zasady: ,,Po pierwsze nie szkodzić”.

 

OLEJOWANIE W AJURWEDZIE

W medycynie ajurwedyjskiej olej odgrywa kluczową rolę w zdecydowanej większości terapii uzupełniających leczenie prowadzone przez lekarza.  Większość zabiegów w ramach terapii ajurwedyjskiej odbywa się z mniejszym lub większym udziałem oleju dobranego indywidualnie do potrzeb pacjenta i do rodzaju zabiegu.
Naturalnie w ajurwedzie olejowanie ciała to też profilaktyka. Dla mieszkańców obszarów, gdzie króluje ajurweda, czyli głównie Indii i Tybetu, oleje są nieodłącznym elementem życia już od poczęcia. Masują się wszyscy nawzajem; często ze względów ekonomicznych nie mogąc skorzystać z usługi masażysty. Podstawowych ruchów w masażu uczy się dzieci, masowane są niemowlęta. Masaż jest tam zwyczajnym elementem higieny ciała. 
Przykładowe wykorzystanie olejów wg ajurwedy w ciągu dnia:

  • rano płucze się usta olejem, by zemulgować zanieczyszczenia zebrane w śluzówce jamy ustnej,
  • zakrapla się suche oczy sklarowanym masłem (bardzo skuteczna metoda),
  • codzienne olejowanie ciała poprzedza poranny prysznic, co ma na celu oczyszczenie skóry jako jednej z dróg wydalania bieżących zanieczyszczeń – zanieczyszczenia łączą się z wydzielinami, a dalej wystarczy już woda i naturalne mydło,
  • odpowiedni, dostosowany do skóry olej służy jako pielęgnacja po kąpieli,
  • często te same oleje są dodatkiem do potraw lub służą do termicznej obróbki żywności.

Jednego nie ma w ajurwedzie; nie ma olejów mineralnych. Według ajurwedy to, co nakładamy na skórę, musi się składać z substancji nadających się do zjedzenia; może w innej formie, ale jednak. Rzeczywiście tak jest. Z ajurwedą, która jest uznana przez WHO za najstarszy tradycyjny system medyczny na świecie, mam kontakt od 17 lat i przekonałam się, że wszystkie stare receptury składają się z substancji, które albo są ekstraktami z czegoś, co nadaje się do jedzenia, albo w innej postaci są wprowadzane do mieszanin. 
Medycyna ajurwedyjska zakłada, że dla ochrony środowiska wykorzystujemy wszystko, bo nawet jeśli coś nie nadaje się do zjedzenia lub wyprodukowania leku, to zawsze można wrócić to ziemi, nawożąc ją. Nie ma tutaj więc miejsca na wazeliny, parafiny, silikony...