Awangarda makijażu
Pobierz aplikację LNE Apple Store Logo Google Play Logo
 
Awangarda makijażu
22/10/2015

Przeczytaj co inspiruje w pracy Beniego Durrera, awangardowego makijażystę, gościa specjalnego 32. Kongresu LNE.

 

082_084  BENIDURRER_ABSINTHE 1010x422px

Rajski ptak świata makijażu

O sztuce makijażu, spełnianiu zawodowych marzeń i ciągłym rozwoju rozmawiamy z Benim Durrerem, gościem specjalnym 32. Kongresu LNE.

LNE: Dziś jesteś jednym z najbardziej znanych makijażystów w Niemczech, opowiedz nam trochę więcej o początkach swojej kariery…
Moja rodzina twierdzi, że makijaż fascynował mnie, jeszcze zanim zacząłem chodzić! Dorastałem w szwajcarskiej Lucernie, która znana była z hucznych obchodów karnawału. Raz do roku ludzie gromadzili się na ulicach i świętowali, biorąc udział w barwnych paradach. Nosili fantazyjne maski i kolorowy makijaż. To urzekło mnie od pierwszego wejrzenia. Później rozpocząłem pracę w perfumerii i w teatrze, gdzie w końcu spotkałem się z wykonywaniem makijażu na profesjonalnym poziomie. Wtedy wiedziałem już, że to jest to!

Ukończyłeś szkolenie w szkole makijażu w Bernie, a następnie pracowałeś jako asystent w tejże szkole. Zastanawiam się czy miałeś już wtedy „większy” plan swojej kariery?
Zacząłem uczyć się w szkole makijażu, ponieważ chciałem udzielać bardziej profesjonalnych porad klientom, którzy przychodzili na zakupy do perfumerii, w której pracowałem. Uwielbiałem obserwować ekscytację kobiet, kiedy pod wpływem makijażu stawały się bardziej seksowne i eleganckie. Aby móc opłacić swoją naukę pracowałem w kilku różnych sklepach i łapałem się każdej pracy, którą mogłem podjąć. Wiedziałem, że zanim stanę się prawdziwym profesjonalistą czeka mnie dużo wyrzeczeń i ćwiczeń. Wkrótce przekonałem się, że mieszkanie w Bernie nieco ogranicza moje zawodowe możliwości. Chciałem poznawać inne style i uczyć się nowych technik pracy. Niestety w dość konserwatywnym Bernie było to praktycznie niemożliwe. Postanowiłem więc przenieść się do Zurychu, a po sześciu miesiącach wylądowałem w Paryżu!

Pracowałeś dla takich firm jak Estee Lauder, a 20 lat temu otworzyłeś pierwszy sklep marki MAC w Berlinie. Opowiedz nam coś o tym intensywnym czasie!
No cóż, to był chyba najbardziej szalony okres w moim życiu! Na pewno spodziewasz się, że wracając z Paryża byłem totalnie zwariowany na punkcie mody. Moje włosy miały niebieski kolor, w ciągu dnia nosiłem ciemne smoky eyes i ubierałem się w ekstrawaganckie projekty Yohjiego Yamamoto. Kiedy przyjechałem do Berlina byłem jak rajski ptak, który wylądował w zupełnie innej rzeczywistości. Dzięki temu stałem się prawdziwą atrakcją w branży! Otworzyliśmy wtedy pierwszy w całych Niemczech sklep MAC w znanym berlińskim domu handlowym KaDeWe i wśród tych wszystkich eleganckich i luksusowych marek jak Chanel czy Helena Rubinstein byłem prawdziwym objawieniem (śmiech). W tamtym czasie wszystko było pełne energii i entuzjazmu. Ogólnie rzecz biorąc kobiety mocniej się malowały i nie bały się kolorów. Moda była znacznie bardziej odważna i ekstrawagancka niż dziś!

Pracowałeś także dla wielu innych, znanych marek, np. Lancaster, Helena Rubinstein czy Yves Saint Laurent. Czy ta praca była dla ciebie wyzwaniem?
To było jedno z najwspanialszych doświadczeń w moim życiu. Po tych wszystkich latach nadal jestem niezwykle wdzięczy i zaszczycony, że miałem ogromną przyjemność pracować z tak błyskotliwą i niesamowitą osobą jak Yves Saint Laurent. Mogę z całą odpowiedzialnością powiedzieć, że do dziś czerpię korzyści z jego niezwykłego stylu i wyczucia mody. Kiedy pracowałem w YSL, połączyliśmy wiele elementów, aby stworzyć prawdziwie luksusową markę kosmetyczną – modę, tekstury, kolory, zapachy, cenne składniki i bardzo ekskluzywne opakowania. W nieco inny sposób podążam za tą filozofią także dziś, kiedy mam swoją własną markę kosmetyczną. Staram się wybierać to, co najlepsze w branży i tworzyć naprawdę pociągające i jednocześnie przydatne produkty.

Ostatecznie powróciłeś do Berlina i 2001 roku otworzyłeś własną szkołę makijażu. Uczenie innych jest twoją pasją?
Uwielbiam uczyć! Kiedy otwieram nową grupę, spotykam wielu wspaniałych ludzi. Zarówno tych młodych, jak i starszych łączy ta sama pasja – chcą uszczęśliwiać innych! Pomagamy naszym studentom zbudować solidną bazę, która będzie punktem wyjściowym dla ich kariery w świecie makijażu – niezależnie od tego, czy wybiorą drogę sprzedawcy, kosmetyczki czy makijażysty freelancera. Czasami podczas targów branżowych lub pokazów mody ktoś podchodzi do mnie i pyta: „Pamiętasz mnie? To ty nauczyłeś mnie makijażu!”. Takie sytuacje sprawiają, że jestem niezwykle dumny z tego, że zasiane przeze mnie ziarenko wykiełkowało w piękną karierę!

Co jest najważniejsze, kiedy chce się zostać makijażystą? Wystarczy sam talent czy trzeba po prostu ciężko pracować i wykorzystywać pojawiające się możliwości?

(…)

Artykuł pochodzi z 102 wydania LNE.
Czytaj więcej – kup prenumeratę LNE

ZAPRENUMERUJ KOLEJNE NUMERY JUŻ TERAZ
LNE - ponad 200 stron dobrej lektury